Wazokonstrykcja – co to jest i jakie są przyczyny?

Pył zawieszony w sposób istotny wpływa na układ krążenia, a dokładnie na choroby układu krążenia, ich inicjacje, progresje aż po stany bezpośrednio zagrażające życiu. Na tej podstawie pył zawieszony w sposób istotny wpływa na liczbę zgonów z powodu chorób układu krążenia we wcześniej wspomnianym mechanizmie „pchnięcia do grobu”.

W początkowym okresie badań z zakresu wpływu pyłu zawieszonego na zdrowie nie zwracano szczególnej uwagi na możliwość ich wpływu na układ krążenia, ale z czasem badania epidemiologiczne wykazywały, że pył zawieszony w sposób zdecydowanie bardziej istotny wpływa na zaostrzenie chorób układu krążenia.

W roku 2010 przedstawiono raport z zakresu wpływu pyłu zawieszonego na choroby układu krążenia z propozycją potencjalnych mechanizmów tego odziaływanie, które pozwoliły połączyć pył zawieszony, drogi oddechowe i układ krążenia.

Na rycinie 2 przedstawiono 3 drogi odziaływania pyłu zawieszonego na choroby układu krążenia z pośrednictwem dróg oddechowych.

Wazokonstrykcja – co to jest i jakie są przyczyny?

Ryc. 2. Trzy podstawowe drogi wpływu pyłu zawieszonego na układ krążenia. Opracowanie w modyfikacji własnej na podstawie.

Pierwszy mechanizm dotyczy bezpośredniego uwalniania z dróg oddechowych do układu krążenia mediatorów prooksydacyjnych oraz prozapalnych. Po inhalacji PM zaobserwowano większe stężenia IL-6, TNF-alfa, CRP oraz H2O2 (nadtlenek wodoru) w krwi obwodowej.

Czynniki te prowadzą do rozwoju ogólnoustrojowego stanu zapalnego, który w wyniku całożyciowego narażenia na zanieczyszczenia powietrza przechodzi w stan chroniczny.

Czynniki prozapalne i prooksydacyjne mogą nasilać procesy tworzenia blaszek miażdżycowych, z jednej strony przez bezpośrednie reakcje z frakcją cholesterolu o niskiej gęstości (LDL), a z drugiej przez proliferację mięśniówki gładkiej tętnic.

Uszkodzenie śródbłonka naczyń krwionośnych z jednoczesnym wzmożonym oddziaływaniem układu współczulnego (adrenalina), powoduje zachwianie równowagi pomiędzy czynnikiem kurczącym (endotelina 1), a czynnikiem wazodylatacyjnymi (tlenek azotu) z przewagą pierwszego, co dodatkowo przyczynia się do wzrostu oporu naczyń krwionośnych.

Dodatkowo cytokiny prozapalne pobudzają wątrobę do syntezy fibrynogenu i czynników krzepnięcia oraz białka C-reaktywnego (CRP). Większe stężenie czynników krzepnięcia skutkuje większą lepkością krwi. CRP natomiast, nasila stan zapalny, a jego obecność jest związana z ryzykiem uszkodzenia powłoki włóknistej blaszek miażdżycowych.

To właśnie pęknięcie blaszki miażdżycowej jest główną przyczyną incydentów niedokrwiennych serca, jak również mózgu. Wynika to z faktu, że rdzeń blaszki miażdżycowej wypełniony jest komórkami piankowatymi.

Komórki te produkują duże ilości czynnika tkankowego (tromboplastyny), który przekształca nieaktywny fibrynogen w aktywną fibrynę prowadząc w ten sposób do powstania wewnątrznaczyniowej skrzepliny.

Drugi z mechanizmów dotyczy wpływu PM na układ autonomiczny, za pośrednictwem dróg nerwowych układu oddechowego w odpowiedzi na zainhalowanie zanieczyszczonego powietrza.

Oddziaływanie na układ autonomiczny dotyczy szczególnie stymulacji układu współczulnego oraz osłabieniem impulsacji ze strony układu przywspółczulnego, ze wszystkimi tego konsekwencjami – wazokonstrykcją i zaburzeniami rytmu serca. Trzeci mechanizm dotyczy bezpośredniego oddziaływania na układ sercowo naczyniowy cząsteczek pyłu zawieszonego, które dostały się do krwioobiegu. Dotyczy to szczególnie możliwości indukowania przez nie miejscowo wzmożonego stanu zapalnego zainicjowanego przez reakcje wolnorodnikowe. Prócz zaburzeń w funkcjonalności śródbłonka naczyń tętniczych, czego konsekwencją może być m.in. wzrost ciśnienia, przyjmuje się, że może także dojść do uszkodzenia blaszki miażdżycowej. Konsekwencje uszkodzenia zewnętrznej struktury włóknistej blaszki miażdżycowej zostały opisane powyżej. Dodatkowo sugeruje się, że cząsteczki pyłu zawieszonego mogą zainicjować rozwój kolejnej zmiany miażdżycowej – doniesienia te są jednak bardzo kontrowersyjne.

W pracy wykonanej na danych dostępnych z wcześniej omawianego projektu APHEA dokonano analizy przyjęć do szpitali z powodu chorób niedokrwiennych serca (ICD9 410-413) oraz udarów mózgu (ICD9 430-438) w 7 zachodnioeuropejskich miastach i Holandii, co razem stanowiło 38 milionową populację.

Uzyskane wyniki pokazały jedynie nieznaczny wpływ PM10 na wzrost liczby zgłoszeń z powodu chorób niedokrwiennych serca, który we wszystkich grupach wiekowych do 65 roku życia wynosił 0,5%, a w grupie powyżej 65 roku życia wzrost ten wynosił 0,7%. W przypadku udarów mózgu dla osób powyżej 65 roku życia wzrost liczby zgłoszeń sięgał tylko 0,8%.

Tak nieznaczny wpływ może być wynikiem tego, że jedynie w 5 z 8 analizowanych miastach brano pod uwagę przyjęcia w trybie ratunkowym, co mogło zaburzyć wyniki. Podobne wyniki uzyskano natomiast w innym badaniu, gdzie pod uwagę wzięto tylko przyjęcia do szpitala w trybie ratunkowym (emergency hospital admissions).

W tym badaniu wzrost liczby przyjęć z powodu schorzeń w obrębie układu krążenia w odpowiedzi na wzrost stężenia PM2,5 sięgał tylko 0,36%. W kolejnym podobnym badaniu uzyskano wzrost o 0,80%. Tak nieznaczny wpływ pyłu zawieszonego na choroby układu krążenia w powyższych badaniach może wynikać z faktu, że analizowano w sposób zbiorczy kilka lub kilkanaście rozpoznań kardiologicznych.

W badaniu, gdzie analizowano wpływ PM na konkretne jednostki chorobowe, uzyskano wyniki wskazujące na silny efekt wpływu np. przypadku zawału mięśnia sercowego wzrost koncentracji PM2,5 jest związany z większą o 6,5% liczbą zgłoszeń. W publikacji Belleudi V. i wsp.

przedstawiono wyniki, które potwierdzają wpływ pyłu zawieszonego na ostry zespół wieńcowy (wzrost liczby zgłoszeń o 2,3%) oraz wykazano wpływ PM2,5 na niewydolność serca uzyskując z przeprowadzonej analizy o 2,4% większą liczbę zgłoszeń przy wzroście jego koncentracji.

W innym badaniu uzyskano silny związek wpływu PM2,5 na przyjęcia z powodu niewydolności mięśnia sercowego, który w odpowiedzi na wzrost koncentracji PM2,5 wzrastał o 28% dziennej liczby przyjęć. W badaniu Vellniusa i wsp.. zaobserwowano wzrost liczby udarów niedokrwiennych o 1,03% w odpowiedzi na zwiększającą się koncentrację PM10.

Powyższe publikacje dotyczą efektu krótkotrwałej ekspozycji. W publikacjach z zakresu długotrwałej ekspozycji na pył zawieszony oraz jego wpływie na choroby układu krążenia odnaleźć można publikacje, które mówią zarówno o procesie tego wpływu jak i skutkach.

Badania na zwierzętach wykazały, że długotrwała ekspozycja na niskie stężenia PM2,5 przyczynia się do zmian w napięciu mięśniówki gładkiej naczyń krwionośnych, co może przemawiać za wpływem pyłów na rozwój nadciśnienia tętniczego. Jednocześnie zaobserwowano w ich obrębie rozwój stanu zapalnego oraz wzmożonego procesu miażdżycowego.

Potwierdzeniem wyników tego eksperymentu jest analiza bazy danych „Multi-Ethic Study of Atherosclerosis” która wykazała, że wzrost koncentracji PM10 o 21µg/m3 i/lub PM2,5 o 12,5µg/m3 skutkuje wzrostem rozwoju miażdżycy o 1-4%.

Biorąc pod uwagę, że mechanizm odziaływania pyłu zawieszonego na układ krążenia jest związany ze stanem zapalnym, grupa badaczy wykorzystała dane z „Heinz Nixdorf Recallstudy” dokonując analizy zmian wartości hs-CRP oraz fibrynogenu w odpowiedzi na wzrost koncentracji PM2,5.

Uzyskane wyniki pokazały, że wzrosty koncentracji pyłu są powiązane ze wzrostem hs-CRP o 23,9% i fibrynogenu o 3,9% u mężczyzn natomiast u kobiet nie stwierdzono istotnych zmian. Natomiast w badaniu epidemiologicznym, gdzie obserwacji poddano 65893 kobiet w wieku po menopauzalnym po kilkuletnim okresie 1816 kobiet doznało zdarzenia sercowo-naczyniowego w tym zgonów z tego powodu.

Badanie statystyczne wykazało, że na każdy wzrost stężenia PM2,5 o 10µg/m3 był związany ze wzrostem incydentu kardiologicznego o 24%. Badanie to pokazuje, że kobiety również podlegają szkodliwemu wpływowi pyłu zawieszonego.

W badaniu populacyjnym, wykonanym w Stanach Zjednoczonych, mającym na celu sprawdzenie wpływu pyłu zawieszonego PM2,5 na śmiertelność, otrzymano wyniki wyraźnie wskazujące na jego szkodliwy wpływ na układ krążenia. Wyniki pokazały, że wzrost koncentracji PM2,5 o 10µg/m3 przyczynia się do wzrostu śmiertelności z powodu zawału serca o 18%, zaburzeń rytmu serca jego niewydolności i zatrzymanie jego akcji o 13%, nadciśnienia o 7%, miażdżycy naczyń o 4% oraz schorzeń naczyń mózgowych o 2%. W badaniu wykonany na 11 europejskich kohortach otrzymano silny związek pomiędzy wzrostem koncentracji PM2,5 o 5µg/m3, a wzrostem ryzyka występowaniem udarów mózgu, który wzrastał o 19%. W przeglądzie i analizie dokonanej przez Jalaludin B. i wsp. wykazali, że wpływ pyłu zawieszonego na śmierci z powodu chorób układu krążenia jest znaczący, szacując, że w roku 2010 z powodu jego odziaływania liczba zgonów na świcie wynosiła 3 miliony osób. Natomiast niezwykle pozytywny jest fakt, że prospektywne badania „Harvard Six Cities Study” pokazały iż wraz ze spadkiem koncentracji pyłu zawieszonego o 10 µg/m3 odnotowano po 10 latach zmniejszenie się o 27% liczby zgonów z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego.

Kolejnym pozytywnym wnioskiem, który powinien stać się celem jest stwierdzenie płynące z badania wykonanego w 23 europejskich miastach, że obniżenie średniorocznej koncentracji PM2,5 do poziomu 15µg/m3 mogłoby spowodować wzrost średniej długości życia w przedziale od 1 miesiąca do 2 lat w zależności od innych czynników wpływających na zdrowie.

Wpływ pyłu zawieszonego na układ krążenia prowadzi do pogorszenia się stanów chorobowych w jego obrębie oraz przyczynia się do skrócenia średniej długości życia przez przedwczesne zgodny. Niezwykle istotne jest zatem dążenie do maksymalnego, w miarę możliwości, ograniczenia emisji zanieczyszczeń pyłowych powietrza w celu poprawy jakości i długości życia bez choroby.

Piśmiennictwo dostępne u autora wpisu – dr Jakub Krzeszowiak mail:[email protected]

You might be interested:  Wypadające włosy – przyczyny i sposoby na wypadające włosy

Choroba naczyń obwodowych – czym jest i jak się przed nią bronić? | Akademia Długowieczności

Wazokonstrykcja – co to jest i jakie są przyczyny?

Choroba naczyń obwodowych – czym jest i jak się przed nią bronić?

Choroba naczyń obwodowych to schorzenie lub uszkodzenia naczyń krwionośnych, innych niż te w sercu i mózgu. Znana jest pod kilkoma nazwami, m.in. PVD i choroba tętnic obwodowych (PAD). Choć nazwy te bywają stosowane zamiennie, stany te nie są takie same.

Pomimo różnicy, większość statystyk dotyczących choroby naczyń obwodowych (PVD) dotyczy w rzeczywistości choroby tętnic obwodowych (PAD). Nieleczona PAD może prowadzić do gangreny, amputacji kończyn, ataku serca i udaru mózgu.

Na szczęście chorobom tym można zapobiec i leczyć je. Osoby znajdujące się w grupie ryzyka wystąpienia choroby (lub jej powikłań), powinny podejmować działania jak najwcześniej, by zwiększyć swoje szanse na postawienie prawidłowej diagnozy.

Naturalna profilaktyka i leczenie zarówno PVD jak i PAD są łatwe do wyznaczenia, bywają jednak trudniejsze do zrealizowania. Uniknięcie wystąpienia lub przezwyciężenie choroby naczyniowej wymaga długotrwałego zaangażowania w zdrowy styl życia.

Co to jest choroba naczyń obwodowych?

Jaka jest więc definicja tej choroby? Prostym sposobem na zrozumienie jej istoty jest wyobrażenie sobie, że choroba ta dotyka naczyń krwionośnych na „obrzeżach” (obwodach) – czyli najbardziej wysuniętych obszarów ciała, jak ręce i nogi.

Są dwa rodzaje obwodowej choroby naczyń: funkcjonalna i organiczna.

Funkcjonalna PVD jest rodzajem niefizycznego uszkodzenia struktur naczyń krwionośnych. Możemy odczuwać ból lub skurcze wskazujące na problemy z działaniem naczyń krwionośnych.

Organiczna PVD występuje wtedy, gdy dochodzi do faktycznej zmiany w strukturze naczyń krwionośnych. Mogą być na przykład w stanie zapalnym lub zostać uszkodzone.

Choroba tętnic obwodowych jest rodzajem organicznego PVD. Kiedy tłuszcz gromadzi się wewnątrz naczyń krwionośnych, blokuje przepływ krwi, powodując chorobę tętnic obwodowych. Ten konkretny stan nagromadzania się płytki jest również powszechnym zjawiskiem – miażdżycą.

Patofizjologia chorób naczyń obwodowych (anormalne zmiany) często obejmują zwężenie naczyń krwionośnych. Najczęściej dotknięte chorobą są ramiona, nogi, żołądek oraz nerki. Kiedy w wyniku PAD naczynia krwionośne zwężają się, krew ma problemy z dostaniem się do kończyn i narządów.

Na przykład PAD w nogach (zwężenie naczyń krwionośnych w nogach) może powodować ból nóg podczas wysiłku, ponieważ nie otrzymują one wystarczającej ilości krwi. W przypadku PAD prawdopodobieństwo zatoru w naczyniu krwionośnym – a co za tym idzie udaru lub ataku serca – jest znacznie większe. Osoby cierpiące na PAD są również znacznie bardziej narażone na chorobę wieńcową.

Jak diagnozuje się chorobę tętnic obwodowych?

Na szczęście stan ten jest dość łatwy do zdiagnozowania, przy użyciu testu zwanego wskaźnikiem kostkowo-ramiennym (ABI). Test ten jest nieinwazyjny. Na stopę i ramię pacjenta zakładane są rękawy, jak te do mierzenia ciśnienia.

W rzeczywistości test ten bada właśnie iloraz ciśnienia skurczowego mierzonego na stopie, do ciśnienia skurczowego na ramieniu. Jeżeli ciśnienie krwi w kostce jest niższe niż w ramieniu, istnieje spora szansa że pacjent ma problemy z przepływem krwi do nóg.

Jest to oznaką choroby naczyń obwodowych i PAD.

Test ABI jest jednym z kilku, stosowanych przy podejrzeniu chorób serca. Należą do nich również: USG naczyń krwionośnych, badanie na bieżni, angiografia rezonansu magnetycznego lub angiografia tomografii komputerowej. Wszystkie mogą zostać zalecone przez lekarza, jeśli podejrzewa u nas problemy z krążeniem lub zablokowane naczynia krwionośne.

Objawy choroby naczyń lub tętnic obwodowych

Objawy choroby naczyń obwodowych mogą wahać się od bardzo subtelnych (np. niższa temperatura w jednej nodze, w porównaniu do drugiej), do tych cięższych (np. drętwienie nóg).

We wczesnym stadium choroby objawy mogą obejmować: skurcze, zmęczenie mięśni lub ciężkość nóg, bioder lub pośladków podczas aktywności (np. chodzenia lub wchodzenia po schodach). Zazwyczaj znikają one po odpoczynku.

Możemy mieć również problemy z wysokim ciśnieniem krwi lub zaburzenia czynności nerek, nawet jeśli nie czujemy się źle.

W miarę postępu choroby, objawy mogą utrzymywać się nawet po ustaniu aktywności. Do występujących zazwyczaj objawów choroby tętnic obwodowych należą:

  • ból, tępy ból, ociężałość lub drętwienie jednej lub obu nóg podczas chodzenia lub ćwiczeń,
  • różnica temperatur pomiędzy obiema nogami,
  • wolniejszy lub mniejszy wzrost włosów na nogach,
  • wolniejszy lub mniejszy wzrost paznokci dłoni,
  • zimna, gładka lub błyszcząca skóra,
  • zmiana koloru skóry na niebieskawy lub blady,
  • zimne lub zdrętwiałe palce,
  • wolno gojące się lub nie gojące się wcale rany i owrzodzenia na nogach i stopach.
  • słaby puls lub jego brak w stopach,
  • utrata masy mięśniowej nóg,
  • zaburzenia erekcji, szczególnie przy cukrzycy.

Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że cierpią na PAD lub PAV, dopóki nie doznają poważnych komplikacji – ataku serca, udaru lub przemijających ataków niedokrwiennych (TIA). Według amerykańskich CDC, 40% chorych nie doświadcza typowego bólu kończyn dolnych, związanego z chorobą naczyń obwodowych.

Przyczyny i czynniki ryzyka

Jakie są przyczyny choroby naczyń obwodowych?

Choroby naczyń obwodowych obejmują naczynia krwionośne, które nie pracują z powodu problemów funkcjonalnych (np. skurczów), lub z powodu problemów strukturalnych (np. zablokowanych tętnic).

Jakie są więc przyczyny choroby tętnic obwodowych?

Choroba naczyń obwodowych obejmuje nagromadzenie tłuszczu lub płytek (blaszek) w naczyniach krwionośnych, które wysyłają krew do rak i nóg. Blokuje to przepływ krwi do tych obszarów i wywołuje konkretne objawy.

Ten rodzaj blokady nazywany jest miażdżycą. Jest to najczęstsza przyczyna PAD.

Jednak choroba ta może być również spowodowana urazem rąk lub nóg, zapaleniem naczyń krwionośnych, niezwykłym wzrostem mięśni lub więzadeł albo wystawieniem na promieniowanie.

Czynniki ryzyka dla PAD to:

  • palenie,
  • pochodzenie etniczne (szczególnie zagrożona jest czarna rasa),
  • cukrzyca,
  • wysoki cholesterol,
  • wysokie ciśnienie krwi,
  • nieprawidłowe funkcjonowanie nerek,
  • wiek (powyżej 50 r.ż.),
  • otyłość,
  • historia rodzinna chorób serca, udaru lub PAD,
  • wysoka homocysteina we krwi – powoduje ona zwężenie lub zablokowanie naczyń krwionośnych. Więcej o homocysteinie pisaliśmy tutaj.

Leczenie tradycyjne

Najczęściej leczenie chorób obwodowych obejmuje zmiany stylu życia, środki farmakologiczne lub zabiegi chirurgiczne. Wszystko zależy od stopnia zaawansowania choroby i jej przyczyny. Leczenie jest agresywne, gdy osiąga stan zagrażający zdrowiu.

  • Farmakologia i zmiany stylu życia

W łagodnych przypadkach, w których zablokowanie jest niewielkie lub istnieje niewielkie ryzyko poważanych powikłań, wymagana może być jedynie zmiana stylu życia.

W przypadkach wymagających leczenia, niektórzy zaczynają od przyjmowania aspiryny lub substancji rozrzedzających krew, by zapobiec jej „lepieniu się”. Ułatwia to przejście krwi przez wąskie naczynia krwionośne i zmniejsza ryzyko udaru lub zawału serca, spowodowanego zakrzepem.

W przypadku palaczy chorujących na PAD, przepisane mogą zostać również leki mające pomóc rzucić palenie. Podobnie w przypadku osób z wysokim poziomem cholesterolu, wysokim ciśnieniem krwi lub cukrzycą –  mogą one przyjmować leki dedykowane tych chorobom. Ma to szansę pomóc w kontrolowaniu niektórych problemów zdrowotnych, które mogą pogorszyć PAD.

Jeżeli dokuczają nam takie objawy jak bóle nóg, możemy również zażyć leki które przyniosą ulgę w tym obszarze. Będą to między innymi leki rozrzedzające krew i pomagające otworzeniu się naczyń. Dzięki temu  w nogach przywrócona zostaje lepsza cyrkulacja krwi.

W niektórych przypadkach – szczególnie zaawansowanej PAD lub u osób, u których wysokie jest ryzyko powikłań – mogą  być konieczne zabiegi chirurgiczne lub angioplastyka.

Angioplastyka polega na wprowadzeniu rurki (cewnika) do dotkniętego chorobą naczynia krwionośnego.

Następnie wdmuchany zostaje balon, który ma „spłaszczyć” blaszkę na ścianie naczynia krwionośnego i je rozciągnąć, by krew mogła łatwiej przepływać.

Jeżeli jest taka potrzeba, chirurg może również wstawić stent, który utrzymuje naczynie krwionośne otwarte na tyle szeroko, by krew mogła przepłynąć.

W innych przypadkach możliwe jest wszczepienie bajpasów. Wiąże się to z wytworzeniem nowego naczynia krwionośnego – zrobionego z własnej tkanki lub specjalnej „tkaniny” – które pomaga przenosić krew wokół zablokowanego naczynia krwionośnego. Dzięki temu główny punkt zapalny jest omijany, a krew może ponownie swobodnie płynąć.

W przypadku odkrycia przez lekarzy istnienia konkretnego typu skrzepu w naczyniu krwionośnym, bezpośrednio do niego może zostać wstrzyknięty lek. Ma to na celu rozbicie skrzepu. Kiedy się rozpuści, krew powinna znów móc płynąć, co zredukuje ryzyko zawału serca lub udaru.

10 naturalnych sposobów na walkę z chorobą naczyń obwodowych

Na szczęście większość osób z choroba naczyń obwodowych lub chorobą tętnic obwodowych może pracować nad poprawą swojego stanu zdrowia. Z pewnością zmiana stylu życia pomoże złagodzić lub zredukować objawy choroby.

You might be interested:  Niestrawność – jak się jej pozbyć?

W niektórych przypadkach przydatne mogą okazać się również naturalne suplementy.

Ponieważ niektóre z nich mogą wchodzić w interakcje z powszechnie stosowanymi przy PAD lekami, wprowadzanie nowych środków należy zawsze konsultować z lekarzem.

Warto rozważyć poniższe sposoby na radzenie sobie z PVD i PAD.

  • Warto dążyć do tego, by ćwiczyć 30 minut dziennie, kilka razy w tygodniu. Może być to chodzenie, taniec czy inna, odpowiednia dla nas aktywność.
  • Rzucenie palenia. Palenie jest bowiem kluczowym czynnikiem dla tej choroby. Im szybciej przestaniemy palić, tym większa szansa na poprawę zdrowia układu krążenia.
  • Zmiana diety. Dla serca korzystna będzie ta o niskiej zawartości tłuszczów nasyconych. Jeżeli cierpimy dodatkowo na inne stany – np. cukrzycę – należy dietę dostosować do naszych indywidualnych potrzeb. Odpowiednia dieta pomoże ustabilizować stan zdrowotny, zredukować odkładania się blaszek w ścianach tętnic, co spowodowane jest zbyt dużą ilością tłuszczu w diecie. Więcej na temat odpowiedniego doboru diety i najczęściej popełnianych błędów pisaliśmy m.in. tutaj, tutaj oraz tutaj.
  • Leczenie wszelkich schorzeń, które mogą powodować pogorszenie się PVD i PAD. Jeżeli chorujemy na cukrzycę, nadciśnienie, wysoki poziom cholesterolu lub jakikolwiek typ choroby serca, bezwzględnie powinniśmy skontaktować się z lekarzem i rozpocząć terapię tych stanów. Dzięki temu ich wpływ na rozwój PVD i PAD będzie mniejszy/wolniejszy.
  • Unikanie leków na przeziębienie i alergie, które zawierają pseudoefedrynę. Mogą one zwężać naczynia krwionośne i pogorszyć objawy naczyniowe.
  • Dbanie o stopy i paznokcie. Zwracajmy szczególną uwagę na wszelkie rany, pęknięcia skóry, drętwienie lub inne zmiany. Nie bagatelizujmy urazów, zranień i innych obrażeń – sięgajmy po odpowiednią pomoc medyczną w celu ich wyleczenia.
  • Jeśli to możliwe, warto spać w pozycji w której głowa uniesiona jest ok. 15 cm w stosunku do reszty ciała. Pomoże to zwiększyć ilość krwi dopływającej do nóg, co skutkować będzie zmniejszeniem bólu.
  • Unikanie zimna. Niskie temperatury powodują obkurczenie naczyń krwionośnych i mogą spowodować pogorszenie objawów. Ubierajmy się ciepło, jeśli nie możemy trzymać się z daleka od zimna.
  • Supelmentowanie L-argininy. Stosowanie doustnych 10-gramowych dawek dziennie (lub rzadziej), przez 6 miesięcy może przynieść korzyści zdrowotne. Odpowiednia ilość związków argininy we krwi może pomóc poprawić funkcjonowanie nerek i zmniejszyć ryzyko powikłań PVD/PAD – w tym śmierci.
  • Hirudoterapia. Terapia za pomocą pijawek zalecana jest m.in. osobom chorującym na miażdżycę, nadciśnienie czy choroby zakrzepowo-zatorowe ze względu na przeciwzakrzepowe, fibrynolityczne i przeciwagregacyjne właściwości składników ich śliny. Ponadto hirudoterapia stosowana jest wspomagająco w walce z wysokim cholesterolem, alergiami czy trudno gojącymi się ranami – a więc w stanach które mogą przyczynić się do szybszego rozwoju PAV/PAD. Więcej o hirudoterapii pisaliśmy tutaj, tutaj oraz tutaj.

Czy choroba tętnic odwodowych jest odwracalna?

Czy można wyleczyć się z choroby tętnic obwodowych? W wielu przypadkach tak. Wymaga to jednak czasu i pracy, może też nie udać się w przypadku osób w zaawansowanym stadium.

Ćwiczenia i inne zmiany w stylu życia, mogą wyraźnie spowolnić postęp w odkładaniu się blaszek i uszkodzeniu naczyń krwionośnych.

W niektórych przypadkach ogólna poprawa stanu zdrowia pomaga organizmowi naprawić uszkodzenie, poprawić krążenie i odwrócić bieg choroby.

Należy jednak pamiętać, że do utrzymania zdrowia konieczne jest stałe zaangażowanie. U niektórych osób choroba jest zbyt zaawansowana, by można było stosować naturalne środki zaradcze i same zmiany stylu życia. Może być wymagana operacja lub leczenie.

Środki ostrożności

Suplementy mogą mieć silne skutki zdrowotne. Połączone z konwencjonalnymi lekami, wchodzą nierzadko w interakcje i powodują niebezpieczne efekty uboczne lub komplikacje. Należy zawsze konsultować z lekarzem dodawanie kolejnych suplementów do ustalonego już schematu leczenia.

Równie ostrożnie należy podejść do nowego programu ćwiczeń. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna dla poprawy i utrzymania zdrowego serca oraz układu krążenia. Jednak gwałtowne zwiększenie intensywności ćwiczeń może być niebezpieczne.

Choroba naczyń obwodowych z definicji obejmuje uszkodzenie naczyń krwionośnych. Jeśli krew nie może prawidłowo krążyć, istnieje ryzyko wystąpienia bólu – lub co gorsza ataku serca bądź udaru.

Powodem jest dodatkowe obciążenie, którego doświadcza ciało podczas aktywności.

Dlatego zawsze przed zmianą systemu ćwiczeń należy skonsultować się ze specjalistą. Należy skrupulatnie ustalić jakie ćwiczenia możemy wykonywać i jak długo.

Podsumowanie

Choroba naczyń obwodowych to schorzenie lub uszkodzenie w naczyniach krwionośnych, innych niż (obwodowe) w sercu lub mózgu.

Istnieją dwa rodzaje obwodowej choroby naczyń (PVD): funkcjonale i organiczne. Choroba tętnic obwodowych jest rodzajem organicznego PVD. Kiedy tłuszcz gromadzi się wewnątrz naczyń krwionośnych, blokuje przepływ krwi, co prowadzi do choroby tętnic obwodowych.

Choroba naczyń obwodowych i choroba tętnic obwodowych mogą zagrażać życiu. Diagnozy więc nie należy bagatelizować. Należy postępować zgodnie ze wskazówkami lekarza i nie tracić zaangażowania, by choroba nie pogorszyła się.

  • Źródło:
  • https://draxe.com/peripheral-vascular-disease/
  • Opracowała Ewa Wysocka

Kursy freedivingu

Odruch nurkowy

Każdy, kto choć trochę interesuje się freedivingiem słyszał o tym pojęciu. Z pewnością zna je również wielu nurków sprzętowych.

Odruch nurkowy lub nurkowy odruch ssaków, z angielska dive response lub mammalian diving reflex odnoszą się do zespołu reakcji organizmu na bezdech i nurkowanie z zatrzymanym oddechem.

Zamknięcie dróg oddechowych jest równoznaczne z pozbawieniem płuc możliwości wymiany gazowej z otoczeniem, a więc skazaniem organizmu na tylko ten zapas tlenu, jaki ma on zgromadzony w płucach, krwi (głównie w postaci związanej z hemoglobiną) oraz w skromnych ilościach w mioglobinie mięśni i w innych tkankach.

W tej sytuacji ciało podejmuje zespół działań, których celem jest zaoszczędzenie tej niewielkiej ilości tlenu dla najważniejszych z punktu widzenia przeżycia organów tj. serca i mózgu lub mówiąc szerzej centralnego układu nerwowego.

Wyjątkowo wrażliwy na niedotlenienie jest zwłaszcza mózg, którego komórki w odróżnieniu od innych komórek naszego ciała, nie są w stanie funkcjonować beztlenowo. Dlatego pozostawienie mózgu bez dopływu tlenu powoduje najpierw (właściwie natychmiast) utratę przytomności, a później (po zaledwie czterech, pięciu minutach) jego stopniowe obumieranie i degenerację funkcji centralnego układu nerwowego. W pierwszej kolejności upośledzeniu ulegają wyższe czynności nerwowe, a w dalszej również funkcje wegetatywne.

Narzędziem jakim posługuje się organizm, by zapobiec tym fatalnym konsekwencjom, do których może prowadzić przedłużające się pozostawanie w bezdechu, jest właśnie odruch nurkowy. W literaturze przyjęło się ograniczać go do trzech reakcji:

bradykardii tj. zwolnienia rytmu serca

obwodowej wazokonstrykcji czyli obkurczenia obwodowych naczyń krwionośnych – efektu śledzionowego tj. wystrzeliwaniu czerwonych krwinek ze śledziony do krwioobiegu W moim przekonaniu należy jednak rozszerzyć rozumienie odruchu nurkowego o dwa dodatkowe zjawiska:

wazodylatację (rozszerzenie) mózgowych naczyń krwionośnych

efekt Bohr’a Warto wspomnieć, że niektórzy dodatkowo zaliczają do odruchu nurkowego:

– tzw. centralizację krążenia (z angielska blood shift).

Polega ona na przepompowaniu dużych ilości krwi do naczyń krwionośnych małego (tj. płucnego) krążenia, co ma miejsce przy nurkowaniach głębokich i zapobiega zgnieceniu klatki piersiowej, „opróżnionej” po skompresowaniu znajdującego się w płucach powietrza. Jest to jednak efekt, którego charakter jest odmienny od pozostałych wyżej wymienionych, bo nie związany z oszczędzaniem tlenu, dlatego nie będziemy się nim tutaj szerzej zajmować. Temat ten zasługuje na oddzielny artykuł. Spróbujmy krok, po kroku wyjaśnić działanie i znaczenie poszczególnych elementów odruchu nurkowego.

  • Bradykardia
  • Obwodowa wazokonstrykcja
  • Odruch śledzionowy
  • Wazodylatacja naczyń mózgowych
  • Efekt Bohr’a
  • Co wywołuje odruch nurkowy?
  • Skąd się wziął?
  • Autor: Tomek „Nitas” Nitka

To najłatwiej zauważalna składowa odruchu. Aby ją zaobserwować i zmierzyć wystarczy zwykły zegarek ze stoperem i z tego powodu często używana jest jako swego rodzaju wskaźnik pojawienia się odruchu nurkowego oraz miernik siły z jaką się on manifestuje. Serce jako mięsień zawsze pracujący (również gdy pozostajemy w spoczynku) nieustannie konsumuje tlen. Zwolnienie jego akcji przynosi więc oczywiste oszczędności, bo im wolniej serce bije, tym mniej tlenu zużywa. Mimo zwolnienia tętna, nie rośnie bowiem siła skurczy mięśnia sercowego, która wyraża się w tzw. objętości wyrzutowej tj. ilości krwi jaka wyrzucana jest z każdej komory w jednym skurczu. W trakcie bezdechu pozostaje ona na niezmienionym poziomie. W związku z tym objętość minutowa czyli ilość krwi jaka przepompowywana jest przez serce (a więc i przechodząca przez cały układ krążenia) w jednej minucie ulega obniżeniu proporcjonalnie do stopnia zwolnienia tętna. Polega na obkurczeniu tj. zmniejszeniu światła obwodowych naczyń krwionośnych, które dostarczają krew do peryferii takich jak skóra, palce, stopy, a w dalszej kolejności również całe kończyny. Ilość krwi docierająca do tych organów w jednostce czasu ulega zmniejszeniu, a więc ograniczeniu ulega też ilość dostarczanego tam tlenu. Dlatego te, nieistotne dla przeżycia organy, konsumują go mniej i dlatego zostaje on zaoszczędzony dla serca i mózgu. Uważa się, że w stanach maksymalnej wazokonstrykcji, które występują w późnych fazach bezdechu zwłaszcza w nurkowaniach na duże głębokości, kończyny zaopatrywane są w krew i tlen w minimalnym stopniu i w związku z tym pracują praktycznie wyłącznie w oparciu o procesy beztlenowe. Śledziona jest (miedzy innymi) rezerwuarem erytrocytów (czerwonych krwinek), które z kolei zawierają hemoglobinę – czerwony barwnik krwi transportujący tlen. W trakcie bezdechu śledziona kurczy się wstrzykując zgromadzone w niej erytrocyty do krwioobiegu. Powiększa to pojemność tlenową krwi (co oczywiście wydłuża czas możliwy do pozostawania w bezdechu) i jej zdolność do tzw. buforowania. Nie wchodząc w nudne i skomplikowane szczegóły można powiedzieć, że buforowanie łagodzi skutki retencji dwutlenku węgla. Dla wstrzymującego oddech freedivera oznacza to zmniejszenie dyskomfortu, który zawsze pojawia się, a następnie stopniowo narasta w miarę trwania bezdechu. Nurkujące ssaki mają śledzionę całkiem sporych rozmiarów, na przykład foka Weddella jest w stanie zgromadzić w niej ponad 20 litrów krwi. Ludzka jest stosunkowo niewielka (waży ok. 150 – 200 g i mieści tylko ok. 50 ml krwi), jednak mimo to wydaje się, że efekt śledzionowy i u nas ma pewne znaczenie. Eksperymenty pokazują, że czas na jaki ludzie są w stanie zatrzymać oddech na ogół rośnie w kolejnych, następujących po sobie próbach. Tłumaczymy to tym, że z każdym kolejnym bezdechem śledziona kurczy się coraz bardziej i uwalnia kolejne porcje czerwonych krwinek (choć w pewnych doświadczeniach istotna redukcja rozmiarów śledziony miała miejsce tylko po pierwszej próbie). Potwierdza to przypuszczenie fakt, że u osób po splenektomii (chirurgiczne usunięcie śledziony) efekt wydłużania kolejnych bezdechów nie występuje. Watro zrobić tu dygresję dotyczącą bardzo zaawansowanych freediverów, którzy od wielu lat regularnie uprawiają nurkowanie (oczywiście bez butli). Niektórzy z nich wskutek systematycznego treningu zdają się uzyskiwać pełny skurcz śledziony już w pierwszej próbie, w której osiągają swoje maksymalne czasy pozostawania w bezdechu. W odróżnieniu od obwodowych, światło naczyń krwionośnych, które doprowadzają krew do mózgu, w trakcie trwania bezdechu ulega poszerzeniu, co nazywamy wazodylatacją. Dzięki temu do mózgu dociera więcej krwi, a więc i więcej tlenu. W związku z tym nawet gdy bezdech trwa na tyle długo, że krew tętnicza przestaje być w pełni nasycona tlenem, to i tak mózg otrzymuje wystarczającą jego ilość (oczywiście tylko przez pewien ograniczony czas). Efekt odkryty w 1903, a opisany w 1904 r. przez duńskiego fizjologa Christiana Bohra, ojca słynnego noblisty, fizyka Nielsa Bohra. Polega na tym, że wysoki poziom jonów wodorowych (związany z wysokim stężeniem CO2) obniża powinowactwo tlenowe hemoglobiny czyli jej zdolność do wiązania tlenu. Dzięki temu w tkankach intensywnie pracujących (które zużywają dużo tlenu i produkują duże ilości CO2) krew łatwiej pozbywa się tlenu niż w tkankach pozostających w spoczynku. W konsekwencji dystrybucja tlenu w organizmie jest bardziej efektywna, bo mięśnie pracujące otrzymują go więcej i łatwiej, a pozostające w spoczynku, mniej. W przypadku wstrzymywania oddechu, któremu nieuchronnie towarzyszy wzrost stężenia CO2, efekt Bohr’a sprawia, że krew oddaje do tkanek większe ilości tlenu. Podobnie jak wazodylatacja efekt ten przyczynia się do lepszego zaopatrywania mózgu w tlen w końcowych fazach bezdechu, gdy koncentracja dwutlenku węgla osiąga wysokie wartości, a pH krwi spada. Gdyby nie efekt Bohr’a tlen pozostałby we krwi zamiast zasilić potrzebujące go tkanki. Podsumowując należy powiedzieć, że odruch nurkowy wywołuje dwa główne skutki: po pierwsze ogranicza zużycie tlenu per saldo, a po drugie zapewnia jego optymalną dystrybucję ograniczając dostawy do organów mało istotnych i zwiększając je do najważniejszych. Wydaje się, że główne czynniki wywołujące odruch nurkowy są dwa. Pierwszy to stężenie dwutlenku węgla. Na samym początku bezdechu, kiedy mieści się ono w granicach normy odruch w zasadzie jest niezauważalny. Pojawia się po kilkudziesięciu sekundach w postaci łatwego do zaobserwowania zwolnienia akcji serca i narasta wraz z upływem czasu i rosnącym poziomem CO2. Drugim czynnikiem, jest niewątpliwie głębokość czyli ciśnienie. Potęguje ono obwodową wazokonstrykcję i dodatkowo wywołuje centralizację krążenia. Te dwa zjawiska są sprzężone ze sobą, bo krew przepompowywana do naczyń krwionośnych klatki piersiowej skądś musi się brać – bierze się właśnie z naczyń obwodowych. Jednocześnie w głębokich nurkowaniach serce zwalnia do ekstremalnie małych wartości, u czołowych freediverów rzędu zaledwie dziesięciu uderzeń na minutę, osiągając minimum w chwili dotarcia nurka do maksymalnej głębokości. Z drugiej strony wiadomo o tym, że samą bradykardię można wywołać w zupełnie inny sposób, a mianowicie zanurzając twarz w zimnej (ok. 10 stopni) wodzie, pod warunkiem jednak, że reszta ciała pozostaje w cieple na powietrzu. Ciekawym pytaniem jest jakie są przyczyny tego, że ludzie posiadają odruch nurkowy. Pierwotnie został on zaobserwowany u nurkujących ssaków. Stąd jego nazwa i nasuwające się natychmiast wyjaśnienie, że u nich wykształcony został przez ewolucję celowo dla doprowadzenia do perfekcji ich umiejętności nurkowych. Ma ona kluczowe znaczenie zarówno w zdobywaniu pożywienia przez delfiny, foki, wydry itp., jak i w czasie ich ucieczek przed drapieżnikami, a więc decyduje o być, albo nie być gatunku. Freediverzy wierzą, że u podstaw odruchu nurkowego u ludzi leżą powody podobne jak u nurkujących ssaków, ale znajdujące się w odległej przeszłości, kiedy to protoplaści naszej rasy mieli spędzać większą część czasu w wodzie uprawiając podwodne polowania. Jest to tak zwana teoria wodnej małpy. Mocno wierzył w nią wielki Jacques Mayol, który tę teorię odnoszącą się do ludzkości jako gatunku uzupełniał o doświadczenia każdego z nas jako jednostki. Człowiek pierwsze dziewięć miesięcy życia spędza wszak w wodach płodowych swojej matki, a więc w środowisku wodnym, w dodatku o składzie bardzo zbliżonym do składu wody morskiej. Te dwa elementy razem wzięte mają dawać ludziom potencjał to nurkowania na zatrzymanym oddechu wyrażający się w postaci odruchu nurkowego. Z racji wielu tysięcy lat rozwoju ludzkości w środowisku lądowym jest on obecnie uśpiony, ale każdy z nas może go w łatwy sposób pobudzić do życia przez rozpoczęcie nurkowania na zatrzymanym oddechu. Czy jednak ta romantyczna teoria jest aby prawdziwa? Znany szwedzki freediver, Sebastian Näslund rzucił ostatnio prowokacyjne pytanie: czy przypadkiem tak zwany odruch nurkowy nie jest po prostu zwykłą reakcją organizmu na stres wywołany niedotlenieniem i w rzeczywistości nie ma on żadnego związku z nurkowaniem? Obkurczenie naczyń krwionośnych dostarczających krew do skóry, to wg. jego przekornej tezy (ogłoszonej, nie bez przyczyny w dniu 1 kwietnia) normalna reakcja stresowa (mniej krwi przy powierzchni ciała, to mniejsze krwawienie w przypadku zranienia). Bradykardia to oszczędzanie tlenu, którego w sytuacji zatrzymania oddechu w oczywisty sposób jest mniej niż normalnie, trzeba więc nim ekonomicznie gospodarować. Centralizacja krążenia, która miałaby jakoby wykształcić się w celu umożliwienia ludziom nurkowania na wielkie głębokości nie jest reakcją fizjologiczną, ale raczej fizyczną, żeby nie powiedzieć hydrauliczną (narastające podciśnienie w klatce piersiowej po prostu zasysa krew z innych obszarów organizmu). Ponadto nurkowanie na duże głębokości w celu zdobycia pożywienia nie ma i nigdy nie miało żadnego uzasadnienia, bo przecież wszelkie dobra świata podwodnego są osiągalne blisko powierzchni, a z pewnością były takimi w zamierzchłej przeszłości, gdy oceany nie były przetrzebione połowami i stanowiły prawdziwy róg obfitości. Co więcej, można dodać, że odruch nurkowy manifestuje się nie tylko u ludzi, ale również u innych ssaków lądowych, a także gadów, a nawet u … ryb! Tyle, że u tych ostatnich ma on miejsce po wyciągnięciu z wody, a więc gdy pozostają one ni mniej, ni więcej ale … w bezdechu. Wszystko to daje całkiem solidne podstawy do kwestionowania faktu, że odruch nurkowy jest w swej istocie odruchem mającym cokolwiek wspólnego z nurkowaniem! Jednak w gruncie rzeczy, to czy przyczyną jego istnienia jest nasze romantyczne, wywodzące się sprzed setek tysięcy lat dziedzictwo związane z wodą, czy też banalna, wręcz prymitywna reakcja organizmu na stres, tak naprawdę nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Bezspornym faktem bowiem jest, że jak bardzo by jego nazwa była nieadekwatna, odruch nurkowy jednak rzeczywiście istnieje i sprawia, iż organizm rozsądniej gospodaruje tlenem. To niewątpliwie pozwala na dłuższe, głębsze i bezpieczniejsze nurkowanie na zatrzymanym oddechu. A czyż nie chodzi nam właśnie o to?

You might be interested:  Nadziąślak – co to jest, jak wygląda, jakie są przyczyny i leczenie?

Artykuł jest też dostępny w postaci takiej, w jakiej ukazał się w magazynie internetowym nuras.info (w formacie pliku PDF). Aby ściągnąć go w tej postaci kliknij Odruch nurkowy (ok. 2,4 Mb)

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *