Na co chorujemy jesienią?

Większości z nas zima kojarzy się pozytywnie – z białym puchem iskrzącym się w słońcu i Świętami – dla niektórych ta pora roku jest jednak synonimem poważnych problemów.

Bóle mięśni, drapanie w gardle i trudności z przełykaniem, zatkany nos i niekończący się katar, szkliste oczy, kaszel i sterty zużytych chusteczek są objawami problemów, z którymi borykają się wszystkie przeziębione osoby.

Na co chorujemy jesienią?

Duże znaczenie dla uniknięcia zarażenia wirusami przeziębienia i grypy ma profilaktyka i domowe metody na wzmocnienie odporności. Jednak oprócz profilaktyki, ważnym elementem są szczepienia przeciw grypie, dające nam długotrwałą (sezonową) ochronę oraz zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa.

Szczepienie przeciw grypie zaleca się wszystkim osobom cierpiącym na choroby przewlekłe (np. na cukrzycę, choroby płuc itp.), pracownikom służby zdrowia oraz tych zawodów, gdzie stale obcuje się z dużą ilością ludzi, a także – z racji osłabionej odporności naturalnej – osobom w starszym wieku.

Zdolność do ochrony przed wirusami jest zależna od stanu układu immunologicznego danej osoby. Badania wykazały, że śmiech i dobry humor mają pozytywny wpływ na nasz układ odpornościowy.

Co więcej, naukowcy dowiedli, że osoby energiczne, wesołe i rozluźnione, a zatem te, które charakteryzują się pozytywnym nastawieniem do otoczenia, rzadziej chorują na przeziębienie i grypę, w porównaniu do osób znerwicowanych i mających skłonność do depresji.

Zalecamy zatem: przynajmniej raz dziennie zdrowo i szczerze się pośmiać!

Czym jest przeziębienie?

Przeziębienie jest znane wszystkim, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że każdy z nas miał z nim do czynienia. Przeziębienie należy do najczęstszych chorób tzw. górnych dróg oddechowych.

Dorośli chorują 2-4 razy w roku, dzieci zaś częściej, bo nawet 7-10 razy. Przeziębienie może być spowodowane przez ponad 200 różnych wirusów.

Ich różnorodność i zdolność ciągłego mutowania powoduje powstawanie ciągle nowych typów, dlatego nigdy nie staniemy się całkowicie odporni na przeziębienie – ciągle się zarażamy i chorujemy.

Przebieg przeziębienia:

Na co chorujemy jesienią?

W jaki sposób dochodzi do zarażenia? Na co chorujemy jesienią?

Zarażamy się bezpośrednio drogą kropelkową, czyli poprzez wdychanie drobinek wydzielin,które unoszą się w powietrzu w wyniku kichania lub kasłania innej zakażonej osoby w naszym otoczeniu.

Pośrednio możemy się zarazić dotykając przedmiotów (klamek, szklanek, długopisów itp.), na których znajduje się wirus. Najwięcej wirusów wydziela się drugiego i trzeciego dnia po zarażeniu, czyli wtedy, gdy pojawiają się pierwsze symptomy przeziębienia.

Bezpośredni kontakt z osobą zarażoną stanowi wtedy największe ryzyko przeniesienia się choroby.

Ochrona przed przeziębieniem

Bez względu na to, że byliśmy narażeni na bezpośrednie oddziaływanie wirusów, może się zdarzyć, że nie zachorujemy. Oznacza to, że nasz układ immunologiczny zadziałał tak, jak powinien. Ogólna odporność fizyczna, w szczególności zaś ochrona górnych i dolnych dróg oddechowych, jest ważnym czynnikiem chroniących nas przed zarażeniem.

Głównym otworem wprowadzającym powietrze do naszego organizmu jest nos. Jego wnętrze okryte jest błoną śluzową, składającą się z kilku warstw nabłonka. Otwór nosowy jest ponadto pokryty włoskami, stanowiącymi swego rodzaju filtr, na którym zatrzymują się większe cząsteczki wdychane z powietrzem.

Z kolei za pomocą śluzu i nabłonka nos może oczyścić powietrze z mniejszych cząsteczek. Cząsteczki te zwykle przylegają do śluzu, a ten zostaje usunięty podczas wydmuchiwania nosa. W ten sposób już w samej jamie nosowej zatrzymuje się 80-90% mikroorganizmów, które dostają się tam w wyniku oddychania.

Również kichanie i kaszel odgrywają ważną rolę w pozbywaniu się niechcianych substancji, bakterii i wirusów.

Objawy przeziębienia

Symptomy przeziębienia są tak dobrze znane, że choroba ta jest najczęściej diagnozowana samodzielnie już w domu. Zakażenie wirusem powoduje aktywację układu immunologicznego.

Pojawiają się objawy takie jak: piekący ból gardła i trudności z połykaniem, następnie zatkany nos, wydzielina z nosa, w końcu zaś kaszel. Symptomom tym mogą towarzyszyć zmęczenie oraz podwyższona temperatura ciała.

Objawy te najczęściej pojawiają się 2-3 dni po zakażeniu i trwają od 7 do 10 dni.

Jak możemy sobie pomóc?

Niestety nie ma lekarstwa, które skutecznie i szybko wyleczyłoby przeziębienie. Możemy jednak złagodzić objawy choroby za pomocą lekarstw, które można kupić w aptece bez recepty.

Prawidłowe i wczesne leczenie nie tylko łagodzi oznaki przeziębienia, ale także w pewnym stopniu zapobiega ewentualnym komplikacjom, do jakich należą zapalenie górnych lub dolnych dróg oddechowych oraz zapalenie ucha środkowego, w przypadku których konieczna jest wizyta u lekarza.

Ważne jest, abyśmy podczas choroby dużo odpoczywali, pili ciepłe napoje i jedli lekkie posiłki.

Jak można uniknąć przeziębienia?

Przeziębienia można uniknąć dzięki zdrowemu stylowi życia. Należy dbać o to, by nasza dieta była zdrowa i bogata w owoce i warzywa. Ważne są też ruch na świeżym powietrzu, wystarczająca ilość snu i unikanie używek, takich jak alkohol i papierosy.

Należy także zadbać o to, by nasze życie było w miarę możliwości mniej stresujące, bo zdenerwowanie i stres osłabiają naturalną odporność. Przeziębienia można ponadto uniknąć stosując się do kilku ważnych zasad zmniejszających prawdopodobieństwo przenoszenia się wirusów. Po pierwsze, po kontakcie z chorą osobą (np.

opieka nad przeziębionym dzieckiem) lub z zakażonym przedmiotem, należy dokładnie umyć ręce. Brudnymi rękoma nie należy dotykać oczu i nosa – są to naturalne „bramy” wnikania wirusów. Powinniśmy także nosić ciepłe – ale jednocześnie oddychające ubrania – odprowadzające nadmiar wilgoci ze skóry oraz nieprzemakalne buty.

Osobom o obniżonej odporności naturalnej, zwłaszcza starszym lub kobietom w ciąży, zaleca się unikanie osób przeziębionych, mających objawy chorób dróg oddechowych (np. kaszel, katar, ciężki oddech) oraz pomieszczeń, w których jest dużo ludzi (kina, teatry, autobusy, sklepy itp.).

Ciekawostki

  • Ślina jest naturalnym wrogiem mikroorganizmów wnikających do jamy ustnej. Podczas ssania pastylek wydziela się więcej śliny; gardło zostaje nawilżone, a co za tym idzie – zmniejsza się ból gardła.
  • Czy wiedzieliście, że w przewietrzonym pomieszczeniu wdycha się przynajmniej 8 mikroorganizmów na minutę, czyli około 11520 dziennie?
  • Słowa przeziębienie (ang. cold) zaczęto używać w XVI wieku. Zauważono bowiem, że objawy choroby są podobne do tych, jakie ma się stojąc na zimnie (ang. cold weather).
  • Na większe ryzyko zarażenia się przeziębieniem może wpływać stres. Jeśli wirus wniknął do śluzówki, zarażenie jest zależne od stanu układu immunologicznego. Prawdopodobieństwo zarażenia się jest większe, jeśli jesteśmy zestresowani: stan układu immunologicznego jest ściśle powiązany ze stanem naszego ducha. Jeśli jesteśmy z natury pogodni i zadowoleni, prawdopodobieństwo zarażenia się jest trzykrotnie mniejsze, niż ma to miejsce w przypadku osób smutnych i mających skłonności do depresji.
  • Żółtawy lub zielonkawy śluz, którego pozbywamy się kaszląc, wskazuje na cięższą postać zakażenia wirusowego lub bakteryjnego. Za zielonkawą barwę śluzu odpowiedzialny jest enzym leukocytów (mieloperoksydaza), którego zadaniem jest regulowanie reakcji odpowiedzialnych za niszczenie bakterii.
  • Prawdopodobieństwo zarażenia się przeziębieniem jest większe w przypadku palaczy, niż osób niepalących. Ponadto objawy przeziębienia są u palaczy silniejsze, a choroba trwa dłużej i częściej prowadzi do komplikacji, np. zapalenia oskrzeli lub nawet zapalenia płuc.
  • Jednym z najciekawszych faktów związanych z przeziębieniem jest ten, że objawy nie są skutkiem działania wirusów. Objawy pojawiają się w wyniku reakcji układu immunologicznego, próbującego pozbyć się wirusa. Innymi słowy, objawy są częścią naturalnej reakcji naszego organizmu. Interesujący jest także fakt, że u osób o silnym układzie odpornościowym mogą rozwinąć się ciężkie objawy przeziębienia.

Dlaczego częściej chorujemy jesienią i zimą? — Solgar

Na co chorujemy jesienią?

O tym, że należy zadbać o swój układ odpornościowy, czyli immunologiczny, myślimy najczęściej w okresie jesienno-zimowym. To wtedy jesteśmy najbardziej podatni na zachorowania. Sprzyja temu niska temperatura, przebywanie klimatyzowanych pomieszczeniach z zamkniętym obiegiem powietrza, niedobory witaminy D i dieta uboższa w naturalne witaminy i minerały, ale nie tylko…

Na wstępie pisaliśmy, że zmiana pór roku to także zmiana diety. Na stołach rzadziej pojawiają się pełnowartościowe warzywa i owoce.

Te, które możemy znaleźć w sklepie często są magazynowane przez długi czas, poddawane sztucznym procesom dojrzewania i przedłużania i „świeżości”.

Problemem jest też ich przetwarzanie, transport z odległych części świata i co za tym idzie zubożanie o naturalne składniki. Mniej przebywamy na słońcu, więc nasze organizmy produkują także mniej witaminy D, która wzmacnia nasz system immunologiczny.

Można więc założyć, że jesteśmy nieco słabsi jeśli chodzi o obronę przed wirusami i bakteriami. Tylko dlaczego atakują one właśnie jesienią i zimą? Ano dlatego, że nie lubią wysokich temperatur i dobierają się one do nas gdy zrobi się chłodniej. Zbiega się to z omawianymi wcześniej niekorzystnymi zmianami i to połączenie sprawia, że mamy przekichane. Dosłownie.

Mamy to w nosie

Skupmy się na przeziębieniach. Często wrzucamy do jednego worka przeziębienie i grypę. Nie jest to jednak ten sam problem dla organizmu. Przeziębienia wywołuje cała masa wirusów.

Naukowcy szacują, że jest ich około 200. Natomiast grypa, to sprawka wirusów grypy.

You might be interested:  Jak leczyć opryszczkę wargową?

Są ich 3 rodzaje, ale mają one różne szczepy, czyli coś w rodzaju mutacji (wirusy ewoluują, by pokonywać bariery stawiane przez organizm).

Przeziębienia najczęściej mamy w nosie. Tak, właśnie w nosie lokują się rinowirusy, które są odpowiedzialne za około połowę przeziębień. Gdy jest ciepło, te zarazki jedynie walczą o przetrwanie, wegetując w naszych drogach oddechowych. Nie mają dostatecznej siły, by przebić się przez nasze naturalne bariery odpornościowe.

Niestety nie da się ich całkiem wyeliminować, gdyż giną one w tak wysokiej temperaturze, że byłaby ona także śmiertelnie niebezpieczna dla człowieka. Za to, gdy robi się zimno… No cóż, nie będziemy kłamać: sprawa wygląda dosyć słabo.

Wewnętrzny termostat

Gdy spada temperatura, naturalną reakcją organizmu jest obrona przed wychłodzeniem. Głowa podpowiada nam, żeby założyć kurtkę, szalik, czapkę, ciepłe buty. Właśnie po to, by nie marznąć. Jeśli już jednak do tego dojdzie, nasz organizm uruchamia cały proces ochrony, przed spadkiem temperatury organów wewnętrznych.

W tym miejscu warto więc poświęcić chwilkę, żeby wyjaśnić jak nasze ciało to w zasadzie robi. Otóż takim najłatwiejszym nośnikiem zimna jest krew. To ona przepływa w naszej skórze przez naczynia włosowate.

W ten sposób regulujemy ciepłotę, tak, by stale oscylowała ona wokół 36,6 stopni. Gdy jest nam gorąco, organizm pompuje krew w kierunku skóry, by ją schłodzić, a w efekcie utrzymać odpowiednią ciepłotę organów.

Chłód sprzyja wirusom

Reakcją na spadek temperatury jest próba ograniczenia schładzania krwi. Pod wpływem chłodu naczynia włosowate skóry, błony śluzowej nosa i dróg oddechowych się obkurczają. W ten sposób mniej krwi może przez nie przepłynąć i mniej schłodzonego płynu trafi do wnętrza ciała.

Łatwo to zaobserwować choćby na dłoniach, które pod wpływem zimna robią się bledsze. Z czasem mogą drętwieć, bo w mięśniach jest mniej krwi i energii do ich poruszania – dochodzi do miejscowego niedokrwienia. Taki proces zachodzi też w nabłonku nosa.

Śluzówki wolniej pracują i nie są w stanie wystarczająco efektywnie usuwać wirusy.

Katastrofę dopełnia fakt, że zwężone naczynia krwionośne nie tylko nie przepuszczają wystarczającej ilości krwi, ale i komórek odpornościowych i innych substancji obronnych.

Do akcji wkraczają wtedy podstępne rinowirusy, które błyskawicznie zaczynają korzystać z okazji i mnożyć się w osłabionym układzie oddechowym. Proces postępuje szybko. Lekarze szacują że co druga, zainfekowana osoba ma objawy przeziębienia już następnego dnia.

Najbardziej zaraża między 2 a 4 dniem choroby. Osoba, która chwilowo przegrywa walkę z wirusami nie tylko sama cierpi, ale jest jeszcze niebezpieczna dla otoczenia.

Do aresztu za infekcję

Gdybyśmy żyli w świecie rządzonym przez nadopiekuńczych lekarzy, to pewnie zaraz po wykryciu zakażenia zamykaliby oni chorych do aresztu. Przynajmniej domowego. Brzmi strasznie, ale coś w tym jest. Badania nie pozostawiają bowiem złudzeń, co do rozprzestrzeniania się chorób.

Osoby przeziębione przenoszą wirusy także na innych, infekując otoczenie. Zaczyna się od najbliższych, w domu. Potem problem zaczyna się rozszerzać. Osoby chore często idą do pracy. Każde kichnięcie to wydalenie niepokojąco dużej liczby wirusów na zewnątrz. Z imponującą prędkością.

Wirus może wówczas osiągnąć prędkość 160 km/godz i pokonać 50 metrów w sekundę. Najpopularniejszy nabój pistoletowy (Parabellum 9×19 mm) ma prędkość początkową pocisku wynoszącą ok. 350 m/s. Jak więc widać, wirus to taki wolniejszy pocisk.

Jak trafi, może rozłożyć na łopatki nawet najsilniejszego człowieka.

W okresie zwiększonej liczby przeziębień, możemy być pod ostrzałem w wielu miejscach. Coraz częściej przebywamy w dużych skupiskach. W biurze wirusy zaczynają krążyć także dzięki klimatyzacji. Kichający lub kaszlący zasłonił nos i twarz dłonią? Jeśli szybko jej nie umył, to chwycił za klamkę, którą dotnie osoba jeszcze zdrowa.

Wygrać z infekcją

Z powyższego materiału wynika, że w walce z wirusami mamy naprawdę przekichane. Nie ma się jednak co poddawać! Możemy się zabezpieczyć na kilka sposobów. Po pierwsze regularnie wzmacniać układ odpornościowy.

Badania wykazują, ze regularnie stosowanie witaminy C poprawia funkcjonowanie naszego układu odpornościowego, a przyjmowanie dużych dawek w trakcie choroby może skrócić jej czas. Także cynk wpływa na skrócenie czasu choroby. Ważny jest także odpowiedni poziom metabolitów witaminy D.

W sposób naturalny spada on, gdy słońca jest mniej (witamina D aktywowana jest w skórze pod wpływem promieni UV), dlatego warto rozważyć suplementację dobrej jakości preparatem.

Możemy także zahartować swój organizm. To stara ludowa metoda, ale ma uzasadnienie w faktach. Hartowanie polega na przyzwyczajanie organizmu do niższych temperatur i ich zmian. Wystawiając się regularnie i stopniowo na działanie chłodu przyzwyczajamy nasze naczynia włosowate do zmian temperatur, a nasz organizm uczy się odpowiednich reakcji obronnych.

Możemy także wzmacniać odporność organizmu oraz wpływać na czynności samonaprawcze poprzez stymulację odpowiednimi substancjami. Szczegółowo opiszemy to w oddzielnym tekście, ale cały ten proces nazywa się immunomodulacją. Takie działanie może mieć jeżówka, żeń-szeń, propolis oraz inne substancje, jak czosnek.

Ten ostatnio oprócz właściwości immunomodulacyjnych ma także działanie bakterio i wirusobójcze.

Jeśli już dopadnie Cię infekcja:

Nie lekceważ jej: idź do specjalisty Pij dużo płynów, szczególnie podczas gorączki Odpoczywaj i zbieraj siły w domu Pamiętaj o cynku, czosnku, witaminie C ⇒ Nie wysuszaj śluzówki, dbaj o nawilżanie

Źródła treści

Bądź gotów na sezon chorobowy!

Na co chorujemy jesienią?

Gdziekolwiek jesteś, wokół Ciebie wszyscy kaszlą i kichają? Początek jesieni niestety co roku oznacza to samo – start sezonu przeziębień i infekcji. Znajomość tajników walki z jesiennymi chorobami może jednak pomóc Ci ich uniknąć.

Na co chorujemy jesienią

Ten okres w roku nieprzypadkowo nazywany jest sezonem chorobowym – to właśnie na początku jesieni najwięcej chorujemy, ponieważ pogoda jest jeszcze bardzo zmienna, co okazuje się bardzo zdradzieckie dla naszego zdrowia. Najczęściej atakuje nas zwykłe przeziębienie – kaszlemy i zużywamy kilogramy chusteczek higienicznych.

Jeżeli bagatelizujemy chorobę, może ona przerodzić się w grypę – wówczas przeziębieniu zaczyna towarzyszyć gorączka, bóle i dreszcze. O tej porze roku nietrudno również o grypę żołądkową, ponieważ tzw. jelitówka wywoływana jest norowirusami, które najbardziej aktywne są w miesiącach jesiennych i zimowych.

Kiedy drastycznie spada temperatura powietrza, część z nas, zwłaszcza dzieci, skarży się również na ból ucha, który laryngolog diagnozuje jako ostre zapalenie. Nierzadko jesień przynosi ze sobą również zapalenie oskrzeli.

Co istotne, wszystkie choroby wymagają leczenia i pozostania w domu – nie tylko, żeby nie pogorszyć swojego stanu, ale też by nie zarazić kolegów z pracy czy szkoły.

Jak uniknąć choroby

W dbaniu o odporność najważniejsza jest dieta – musisz pilnować, by była bogata we wszystkie witaminy i minerały. W zimnych porach roku należy dziennie jeść co najmniej dwa ciepłe posiłki, które rozgrzeją organizm.

Pamiętaj, aby spożywać dużo produktów bogatych w witaminę C odpowiedzialną za wzmocnienie odporności. Pij zatem sok z porzeczki i cytrusów, jedz brokuły, paprykę czerwoną lub kiszoną kapustę.

W Twojej diecie powinno znaleźć się też dużo cynku i selenu, które znajdziesz w rybach morskich, produktach zbożowych i roślinach strączkowych.

Jeśli trudno zachować Ci taką różnorodność posiłków, wspomóż się suplementami wspomagającymi odporność, które w swym składzie powinny zawierać takie składniki jak tran, kwasy Omega-3 i witamina C.

Dbając o swoje zdrowie, staraj się również nie przebywać długo w towarzystwie przeziębionych osób – z pewnością zrozumieją Twoje obawy i nie będą mieli Ci tego za złe. Wiele badań wykazało, że duży wpływ na odporność ma aktywność fizyczna – osoby regularnie uprawiające sport rzadziej chorują na przeziębienie i inne sezonowe choroby. Musisz pamiętać również, aby się wysypiać, ponieważ bezsenność ma negatywny wpływ na odporność oraz, co istotne, myć ręce po każdym powrocie do domu.

Jak sprawnie zwalczyć chorobę

Aby szybko wyjść z choroby, musisz zachować przede wszystkim zdrowy rozsądek. Nie bierz kilku lekarstw na raz, bo możesz sobie jeszcze bardziej zaszkodzić. Przy gorączce przede wszystkim zbij temperaturę – weź lek przeciwgorączkowy. Z chorobą nie wychodź z domu – nic jest ważniejsze od Twojego zdrowia.

Męczy Cię mokry kaszel? Weź lek, który umożliwia wykrztuszenie, na przykład syrop – ale nie stosuj go przed snem. Pamiętaj, aby podczas choroby przyjmować bardzo dużo płynów – tracisz je podczas gorączki i grypy żołądkowej. Jednak nie pij zimnej wody, która jedynie podrażni gardło.

Do wody w temperaturze 50 stopni Celsjusza dodaj łyżeczkę miodu i plaster cytryny – ta temperatura umożliwia rozpuszczenie miodu, ale jednocześnie nie zabija jego funkcji antybakteryjnych.

Aby poprawić swoje samopoczucie w chorobie, weź ciepły prysznic, wywietrz sypialnię i zmień pościel – w ten sposób pozbędziesz się bakterii i zarazków, które zalegają w pomieszczeniu i na Tobie. Choć domowe sposoby rzeczywiście bywają skuteczne i nieinwazyjne, to jeśli choroba długo nie odpuszcza, wizyta u lekarza będzie konieczna.

O tej porze roku powinniśmy wyposażyć spiżarnie i lodówki w rozgrzewające produkty, domowe apteczki w leki przeciwgorączkowe i witaminy, a garderoby w ciepłe swetry i szaliki. Wystarczy odpowiednio o siebie zadbać zgodnie z powyższymi radami, a jesień wcale nie musi oznaczać, że spędzimy ją w łóżku z gorączką.

You might be interested:  Poranne bóle stawów – ból stawów rano – przyczyny, objawy, leczenie

wrz 28, 2017hiperpharm

Jesień: przeziębienie i grypa

Dlaczego chorujemy jesienią?

Jedną z głównych przyczyn jest nasze przemieszczenie się do środka budynków, co sprawia, że pojawiają się dobre warunki do przenoszenia się czynników zakaźnych. W 90% są to wirusy.

Jeśli przebywamy dużo na świeżym powietrzu, rozpylane przez ludzi wirusy są rozdmuchiwane przez wiatr najczęściej na tyle daleko od nas, że się nie zarażamy.

Gdy wchodzimy do mieszkań, do biur, gdzie często działa klimatyzacja, która z przyczyn ekonomicznych nie spełnia często swojego zadania tak jak powinna, wirusy mają ułatwione pole działania.

Ludzie spędzają długie godziny zamknięci w pomieszczeniach, klimatyzowanych i ogrzewanych, gdzie powietrze jest bardzo suche. To także sprzyja rozwojowi choroby – wysuszenie powietrza powoduje uszkodzenie nabłonka dróg oddechowych czyli dodatkowo ułatwia zakażenie.

Powszechnie przyjmuje się, że jedną z przyczyn jesiennego przeziębienia, gdy temperatura spada z 25. stopni do np. 10 stopni C, może być też zwiększony wydatek energetyczny organizmu, który następuje kosztem osłabienia odporności, choć nie ma zdecydowanych dowodów, które to potwierdzają. Przede wszystkim czynnikiem decydującym jest tu tworzenie się dobrych warunków do rozwoju i przenoszenia się czynników zakaźnych.

Na co chorujemy jesienią?

To z reguły wirusy, najczęściej spotykaną grupą są rinowirusy, enterowirusy i koronawirusy, rzadziej są to wirusy grypy.

Dodatkowo pojawiają się tez infekcje bakteryjne, choć tu musza być spełnione specjalne warunki by wszędobylskie bakterie doprowadziły do choroby, więc nie jest to najczęstsza przyczyna jesiennych kłopotów ze zdrowiem. Jakie są najczęściej objawy choroby? Objawy wynikają najczęściej z uszkodzenia nabłonka układu oddechowego.

To klasyczna cztery objawy opisane przez Galena: wzmożone ocieplenie, przekrwienie i zaczerwienienie , obrzęk oraz upośledzenie czynności. Objawy te są wyrazem procesu zapalnego w górnych drogach oddechowych, który powoduje obrzęk, wyciek i zwiększenie ilości wydzieliny. Wszystkie te elementy zapalne są sposobem walki z chorobą.

Kiedy dochodzi do obrzęku dochodzi do zatykania wąskich zatok przynosowych, do zatkania nosa, zatkania trąbki Eustachiusza, a co za tym idzie do bólu ucha. Pojawiają się bóle głowy, rozpieranie, uczucie zatkanego nosa.

Jak sobie radzić z przeziębieniem i infekcjami?

Stosowanie leków przeciwzapalnych jest w podręcznikach zalecane jako leczenie objawowe, trzeba jednak pamiętać, że odbywa się ono kosztem produkcji przeciwciał i zahamowania całej kaskady zapalnej, która ma za zadanie tą chorobę opanować.

Nie ma jednoznacznych dowodów na to, że leki przeciwzapalne skracają czas trwania choroby przeziębieniowej. Warto natomiast zadbać o odpowiednią podaż wody, ponieważ w trakcie choroby, szczególnie podczas gorączki, może dochodzić do odwodnienia organizmu.

Płyny powodują uelastycznienie śluzówek, poprawę ukrwienia, poprawia też migrację leukocytów, które pełnią funkcje zwalczające czynniki zakaźne. Istotną rolę pełni tu także odpowiednio nawilżone powietrze, paradoksalnie warto więc czasami ubrać się cieplej i otworzyć okno.

Ważne też, by w czasie gdy organizm walczy z chorobą odpoczywać, leżeć w łóżku i nie chodzić do pracy. Dopiero jeśli objawy stają bardzo uciążliwe, możemy korzystać z leków przeciwbólowych lub leków z komponentą przeciwzapalną.

Niektórzy zalecają też stosowanie sterydów, tylko pamiętajmy, że to mocne ingerowanie w reakcję zapalną i podczas niewłaściwego stosowania może skutkować obniżeniem poziomu odporności organizmu.

Jak działają nasze domowe sposoby?

Wszelkiego rodzaju picie herbatek ziołowych niesie ze sobą dużą ilość płynu, więc jest pomocne, chociażby przez zwiększenie nawodnienia organizmu. Picie herbaty z imbirem także działa, bo imbir powoduje przekrwienie śluzówki, czyli niejako naśladuje reakcje obronną naszego organizmu.

Co innego stosowanie dużych dawek dość popularnych leków przeciw przeziębieniu, które często powodują między innymi obkurczenie śluzówki.

Po kilku dnia stosowania takich leków następuje efekt odbicia i dochodzi do uszkodzenia śluzówki, są naukowe dowody, że ich długotrwałe stosowanie jest po prostu szkodliwe.

Jak zapobiegać jesiennej chorobie?

Warto zadbać o nasze miejsce pracy, jeśli to możliwe otwierać okna, wyłączyć czasem klimatyzację, mieć na biurku zawsze szklankę z wodą i regularnie z niej korzystać.

Fatalne skutki ma też palenie papierosów, bo każdy z nich uszkadza nabłonek rzęskowy dróg oddechowych na mniej więcej godzinę, więc proszę mi wierzyć, że można być chorym nawet po jednym papierosie.

Jeśli chodzi o wirusy grypy, to oczywiście metodą zapobiegania są szczepienia przeciw grypie, czyli pewnego rodzaju polisa ubezpieczeniowa przed zagrożeniem i powikłaniami, które niesie za sobą grypa.

Najczęstsze przyczyny chorowania jesienią

Nie da się ukryć, że dzieci najczęściej chorują jesienią i zimą. Wraz ze wzrostem temperatur notuje się coraz mniej infekcji. Czy tylko pogodę można winić za taki stan rzeczy? Jakie są przyczyny jesiennych zachorowań – nie tylko u dzieci?

Jesień przynosi rewolucję nie tylko w pogodzie, ale też w naszym życiu. Po beztroskich i leniwych wakacjach zaczynają się obowiązki. Również i dzieciom znacząco zmienia się tryb dnia. Niestety, zwykle jest to zmiana na gorsze, co ma bezpośrednie przełożenie na kondycję młodego organizmu.

1. Jakie są najczęstsze przyczyny chorowania jesienią?

1.1. Brak słońca

Słońce, które nam towarzyszy w ciągu wiosny i lata, nie tylko poprawia samopoczucie, ale też skutecznie chroni przed infekcjami. Pod wpływem jego oddziaływania w organizmie namnaża się witamina D3, która w dużym stopniu wpływa na wzmocnienie układu odpornościowego.

Niedostateczne nasłonecznienie, z jakim mamy do czynienia podczas jesieni, sprawia, że witaminy D3 ubywa, a organizm staje się osłabiony w walce z drobnoustrojami.

1.2. Niskie temperatury

Drobnoustroje kochają niskie temperatury. Wówczas szybciej się namnażają i łatwiej docierają do większej liczby osób. Najczęstszymi chorobami, z jakimi mamy do czynienia jesienią, są przeziębienia. Jak sama nazwa wskazuje, winne jest tutaj wyziębienie organizmu, na skutek którego staje się on bardziej podatny na infekcje.

Jesienią nietrudno o wychłodzenie. Wystarczy ubiór niedostosowany do panującej aury lub przemoczenie spowodowane deszczem, by pierwsze oznaki przeziębienia dały o sobie znać.

1.3. Zmiana środowiska

Jesień to czas powrotu dzieci do aktywności szkolnych i przedszkolnych. Po długiej przerwie wakacyjnej maluch wchodzi w dużą grupę rówieśników, zaczyna mieć styczność z innymi dziećmi, które często są źródłem zachorowań. W takim skupisku łatwiej o infekcję, trudniej zaś się przed nią chronić.

Żłobki, przedszkola i szkoły to prawdziwe wylęgarnie zarazków – utrzymanie placówek w pełnej sterylności jest po prostu niemożliwe. Do tego dochodzi jeszcze przedszkolny stres związany z kilkugodzinną rozłąką dziecka z rodzicami. On również przyczynia się do osłabienia odporności.

1.4. Zmiana trybu życia

Jesień nie sprzyja aktywnościom sportowym, podczas gdy lato wręcz zachęca do długich spacerów czy uprawiania sportu na powietrzu. Krótsze dni, niskie temperatury, zmęczenie i przepracowanie sprawiają, że każdemu zaczyna brakować energii. Zamknięcie przez większość dnia w pomieszczeniu i brak kontaktu ze słońcem wpływają na gorsze samopoczucie oraz pesymizm.

Brak czasu to wróg właściwej diety, dlatego jesienią odżywiamy się gorzej niż latem. To osłabia organizm i sprawia, że nie potrafi się on skutecznie bronić przed atakiem drobnoustrojów krążących w powietrzu.

2. Przygotuj się na jesień

Choć naturę trudno oszukać, istnieje możliwość, by jesienią wywinąć się chorobom. Nie wydłużymy dnia, nie zapalimy słońca i nie podniesiemy temperatury na zewnątrz, ale możemy się przygotować na niekorzystne zmiany pogodowe.

Przygotowywanie organizmu na spotkanie z jesienią będzie łatwiejsze, jeśli rozpoczniemy je jeszcze latem. Hartowanie, bogata w witaminy dieta i aktywność na powietrzu pozwolą łagodnie przejść przez wzmożony okres zachorowań.

Dlaczego dzieci chorują więcej zimą i jesienią?

Sezon jesienno-zimowy to czas, gdy niekorzystnie zmienia się pogoda. Obniżenie temperatury powietrza na zewnątrz powoduje, że łatwiej o wyziębienia.

Jednak twierdzenie, że to wyziębienie czy wychłodzenie organizmu przede wszystkim sprzyja infekcjom byłoby dużym uproszczeniem. Ważne bowiem, aby wiedzieć, że drobnoustroje, w tym przede wszystkim wirusy, bardzo dobrze bytują w niskich temperaturach.

Najwyższe prawdopodobieństwo zakażeń wirusowych występuje właśnie w okresie jesienno-zimowym.

Nie dotyczy to tylko – jak powszechnie się uważa – wyłącznie infekcji dróg oddechowych, zwanych potocznie przeziębieniami i objawiającymi się katarem, kaszlem czy bólem gardła, ale – co mniej znane – również rotawirusowych infekcji przewodu pokarmowego, dla których charakterystyczne są wymioty i biegunka.

Obniżenie temperatury powierza na zewnątrz powoduje, że zakładamy cieplejsze ubrania. Nierzadko –szczególnie w przypadku małych dzieci – za ciepłe. Ubrać niemowlę czy małe dziecko odpowiednio do aury wcale nie jest łatwym zadaniem. Skutkiem tego bywa przegrzewanie i pocenie się dziecka, a to dodatkowo sprzyja osłabieniu odporności.

You might be interested:  Czy stres może być przyczyną niestrawności?

Jesień czy zima, szczególnie w mieście, nie sprzyjają aktywnościom sportowym, podczas gdy lato wręcz zachęca do długich spacerów. Zimą czy jesienią dzieci mniej czasu spędzają na świeżym powietrzu, co wynika nie tylko z gorszej pogody, ale – co aktualnie coraz mocniej jest podkreślane – z gorszej jakości powietrza.

Jest to częściowo uzasadnione, gdy pamiętamy o zanieczyszczeniu powietrza („smog”), zawsze bardziej nasilonego zimą. Równocześnie skutkuje to tym, że więcej czasu spędza się w ogrzewanych, suchych, często zbyt rzadko wietrzonych mieszkaniach.

W ten sposób ograniczona jest szansa na niezbędne nawilżenie śluzówki dróg oddechowych. To z kolei sprawia, że ich funkcja oczyszczająca jest znacznie mniej efektywna, a ponadto bardziej są one podatne na infekcje wirusowe.

Dodatkowo w chłodne dni małe dzieci zazwyczaj przyjmują mniejszą ilość płynów, co jest dodatkową przyczyną wysuszenia błon śluzowych oraz spowolnienia procesów metabolicznych.

Pora roku wpływa również na dietę, także w przypadku małych dzieci. W okresie wiosenno-letnim jest ona bardziej urozmaicona w owoce i warzywa. Jesienią i zimą świeżych warzyw i owoców jest mniej.

W organizmie obniża się stężenie witamin, minerałów i przeciwutleniaczy, w związku z czym organizm staje się bardziej podatny na zachorowania.

Z kolei więcej spożywanych jest produktów przetworzonych, zawierających konserwanty czy sztuczne barwniki.

Negatywny wpływ na odporność mają krótkie dni i – co za tym idzie – brak słońca. Pod wpływem jego oddziaływania w organizmie zachodzi produkcja witaminy D3, która pozytywnie wpływa na aktywność układu odpornościowego w walce z drobnoustrojami.

O ile większość rodziców jest świadomych konieczności suplementacji tej witaminy u niemowląt, o tyle w przypadku dzieci starszych wiedza ta nie jest już tak powszechna. W literaturze są również doniesienia, że dzieci urodzone jesienią bądź w zimie częściej chorują na alergie pokarmowe niż te urodzone wiosną i latem.

To również ma mieć związek z częstszymi wówczas niedoborami witaminy D3.

W przypadku dzieci starszych warto podkreślić, że jesień to często czas powrotu do żłobków czy przedszkoli. W takich skupiskach łatwiej o infekcję, trudniej zaś się przed nią chronić. Wszystko potęguje jeszcze stres, jaki pojawia się u dziecka, a który jest związany z rozłąką z rodzicami. On również przyczynia się do osłabienia odporności.

Okres jesienno-zimowy sprzyja także zaostrzeniom niektórych typowych dla niemowląt i małych dzieci chorób przewlekłych, do których należy m.in. atopowe zapalenie skóry (AZS). Typowe objawy tej choroby to silny świąd, wyprysk, zaczerwienienie, drobne ranki.

Ze względu na to, że o tej porze roku więcej czasu spędza się w zamkniętych, ogrzewanych pomieszczeniach, suche powietrze również wpływa na przesuszenie skóry, co nasila świąd. Dodatkowo zimą łatwiej o gromadzące się alergeny roztoczy kurzu domowego, które również zaostrzają zmiany skórne. Kolejnym czynnikiem nasilającym świąd jest pot.

Warto pamiętać, że zimą ciepło i mało przewiewnie ubierane dzieci wcale nie pocą się mniej niż latem.  

Dlaczego jesienią chorujemy częściej?

Choroba sama w sobie wywołana jest przez wirusy, nie ulega jednak kwestii, że jej występowanie jednoznacznie kojarzy nam się z chłodną porą roku i wychłodzeniem organizmu. Korelacja wzrostu ilości zachorowań z porą roku jest faktem – zjawisko to potwierdzają statystyki epidemiologiczne.

Foto: Media Obrazek jesien_d.jpg

Szczyt zachorowań na przeziębienie i grypę trwa w naszym klimacie z reguły od jesieni do wczesnej wiosny. Każdego roku właśnie w tym czasie chorujemy częściej. Pojedyncze zachorowania występują oczywiście przez cały rok, ale trzeba pamiętać, że w Polsce przewaga chłodnej pory roku jest miażdżąca.

Nie do końca jednak wiadomo dlaczego istnieje zależność pomiędzy pogodą a wzrostem zachorowań. Kiedyś, gdy wirusologia nie była jeszcze tak rozwinięta przeziębienie nie było przypisywane zakażeniu wirusowemu.

Uważano wówczas, że jest to po prostu rodzaj reakcji organizmu na przechłodzenie i dopasowywano do tej teorii różne hipotetyczne mechanizmy.

Dziś już wiemy, że objawy przeziębienia są wywoływane przez któryś z około 200 wirusów, ale dlaczego dzieje się to głównie w czasie chłodnej pory roku dokładnie nie wiadomo.

Jedną z pierwszych hipotez była hipoteza naczynioruchowa. Zakłada ona, że oziębienie organizmu wywołuje odruchowy skurcz naczyń krwionośnych na obwodzie, czyli również w śluzówce nosa.

W związku z mniejszym napływem krwi do śluzówki dociera mniejsza ilość substancji odżywczych, leukocytów oraz przeciwciał co powoduje przejściowe osłabienie odporności i ułatwia atak wszędobylskim wirusom.

Hipoteza ta jest dość trudna do udowodnienia i nie do końca tłumaczy np. dlaczego w okresie silnych mrozów zachorowań jest zwykle mniej niż w czasie odwilży.

Niektórzy twierdzą, że sezonowość zachorowań wynika z zimnolubności samych wirusów, które słabo namnażają się w wyższych temperaturach, dlatego wolą gdy w nosie jest chłodniej. Hipoteza ta jest prawdopodobna, ale również nie tłumaczy mniejszej częstości zachorowań w siarczyste mrozy.

Najbardziej prawdopodobna wydaje się teza, która odpowiedzialnością za sezonowy wzrost zachorowań obarcza zmianę naszych zachowań w chłodnej porze roku. Jesienią i zimą przebywamy znacznie częściej w pomieszczeniach zamkniętych wraz z dużą ilością innych ludzi.

Trudno się zatem dziwić, że prawdopodobieństwo kontaktu z chorą osobą wzrasta, a z nim i częstość zakażeń. Wirusy mają wtedy znacznie ułatwione zadanie. Dodatkowo w chłodnej porze roku odporność może być osłabiona przez gorsze odżywianie i większą ilość stresu niż latem.

Połączenie tych zjawisk ma odpowiadać za zwiększoną częstość przeziębienia i grypy w chłodnych porach roku.

Pięć nieoczekiwanych chorób, na które częściej chorujemy późną jesienią i zimą – Oh!me – Magazyn dla kobiet

Rzuć to cholerstwo – ile razy słyszymy zapalając kolejnego papierosa. A ile razy obiecujemy sobie, że teraz to już na pewno ten ostatni? I chociaż palenie przestało być modne, to jednak nadal wiele osób sięga po choćby odrobinę tytoniu każdego dnia. 

Masz za sobą próby rzucania palenia? Brakuje ci motywacji? Silnej woli? Powiemy ci jedno – nawet jeśli paliłeś przez wiele lat, możesz odwrócić te efekty i doświadczyć korzyści zdrowotnych już od pierwszych godzin, w których przestałeś palić.

20 minut po twoim ostatnim papierosie

Pozytywne efekty zdrowotne rzucenia palenia zaczynają się już 20 minut po twoim ostatnim papierosie. Ciśnienie krwi i tętno zaczną wracać do normalnego poziomu.

 Ponadto, włókna w oskrzelach, które wcześniej nie poruszały się zbyt dobrze ze względu na ciągłe narażenie na dym, zaczną działać prawidłowo, co jest to korzystne dla płuc.

Włókna te pomagają usunąć drażniące i bakteryjne substancje z płuc, tym samym pomagają zmniejszyć ryzyko infekcji.

8 godzin po twoim ostatnim papierosie

W ciągu ośmiu godzin poziom tlenku węgla powróci do normalnego poziomu. Tlenek węgla to substancja chemiczna obecna w dymie papierosowym, która zastępuje cząsteczki tlenu we krwi, zmniejszając ilość tlenu, którą otrzymują tkanki. Zwiększony poziom tlenu pomaga w odżywianiu tkanek i naczyń krwionośnych, które pobierały go mniej podczas palenia.

24 godziny po twoim ostatnim papierosie

Dzięki jednodniowemu odstawieniu papierosów zmniejszasz ryzyko zawału serca. Zwężenie żył i tętnic staje się mniejsze, a zwiększony poziom tlenu, usprawnia funkcjonowanie naszego serca. Już po jednej dobie poziom nikotyny w krwioobiegu maleje do niewielkich ilości.

48 godzin po twoim ostatnim papierosie

Po 48 godzinach wcześniej uszkodzone zakończenia nerwowe zaczynają odrastać. Możesz także dostrzec, że zmysły, które wcześniej zostały zmatowione, zaczynają lepiej funkcjonować. Poczujesz zapachy i smaki lepiej niż wcześniej.

72 godziny po twoim ostatnim papierosie

W ciągu trzech dni po rzuceniu palenia często łatwiej będzie ci oddychać. To dlatego, że oskrzela wewnątrz płuc zaczęły się rozluźniać i otwierać bardziej. Dzięki temu wymiana powietrza między dwutlenkiem węgla i tlenem jest łatwiejsza. Ponadto, pojemność płuc lub ich zdolność do wypełnienia powietrzem wzrasta około trzy dni po rzuceniu palenia.

Tydzień po twoim ostatnim papierosie

Tydzień  jest ważny nie tylko dla twojego zdrowia, ale także dla twojego sukcesu w długoterminowym rzucaniu palenia. Palacze, którym uda się wytrwać tydzień bez papierosa, mają dziewięciokrotnie większa szansę na rzucenie palenia. Jeśli nie palisz tydzień, możesz nie palić cały rok.

Dwa tygodnie po twoim ostatnim papierosie

Po dwóch tygodniach poczujesz, że nie tylko łatwiej oddychasz, ale też łatwiej ci o aktywność fizyczną. Dzieje się tak dzięki poprawionej cyrkulacji i natlenieniu.W tym czasie funkcja płuc wzrasta aż o 30 procent.

Zobacz, to tylko osiem godzin, 48, tydzień. Nie zakładaj, że już nigdy nie zapalisz. Obiecaj sobie, że nie zapalisz dzisiaj i powtarzaj to sobie każdego kolejnego dnia.

źródło: Heathline

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *