Hormonalna terapia zastępcza – pomaga czy szkodzi?

Czy wiesz ile ludzie żyli w średniowieczu? Dziwne to pytanie… „Pewnie żyli dłużej bo nie było tyle stresu, zanieczyszczeń środowiska, konserwantów itd.” – aaa i błąd. Przeciętna długość życia człowieka w średniowieczu wynosiła około czterdziestu lat.

Dzisiaj uległo to całkowitej zmianie. Popatrzmy jak wiele kobiet, które zbliżają się do pięćdziesiątki jest w pełni sił. Są one aktywne zawodowo i często w tym momencie rozpoczynają najlepszy okres swojego życia.

Jednocześnie w tym czasie stopniowo wygasa czynność jajników i w konsekwencji spada produkcja estrogenów i gestagenów (żeńskich hormonów płciowych). Rozpoczyna się czas przekwitania tzw. menopauza. Jest to ostatnia miesiączka w życiu kobiety.

Wyróżnia się kilka faz tej „nowości” w życiu kobiety:

  • premenopauza – to okres kilku lat przed menopauzą,
  • perimenopauza – to okres kilku lat przed (mniej niż powyżej) i po menopauzie,
  • postmenopauza – to czas od menopauzy do około 65 roku życia,
  • senium – to lata późniejsze.

Hormonalna terapia zastępcza – pomaga czy szkodzi?

Są to tylko pewne ramy czasowe. Jednak wiek wystąpienia menopauzy oraz czas trwania poszczególnych faz jest cechą indywidualną każdej kobiety.

Najważniejsze, aby pamiętać o tym, że przebieg tej fazy życia w dużym stopniu zależy od samej kobiety. Jeśli kobieta przygotuje się na zmiany tzn.

zdobędzie wiedzę o zachodzących zmianach fizjologicznych oraz dołączy do tego pozytywna postawę wobec życia, może znacznie osłabić napięcie i stres często występujący w okresie menopauzy.

Drogie panie – menopauza to czas dla was. Zaplanujcie go według swojej woli. Wybierzcie jakiś kurs, znajdźcie nowe hobby i pomyślcie o własnym zdrowiu. Niech wasze życie stanie się przygodą!!

Jakie dolegliwości mogą wystąpić? Niedobór estrogenów (narasta on powoli w okresie przekwitania) prowadzi do wystąpienia szeregu dolegliwości psychicznych i fizycznych.

Początkowo są to nieregularne miesiączki. Później są to stany depresyjne, zmęczenie, rozdrażnienie i brak chęci do działania. Inne typowe objawy to kołatanie serca, zaburzenia snu i uderzenia gorąca.

Czy istnieje skuteczne leczenie? Odpowiednie leczenie polega na uzupełnieniu brakujących hormonów tzw. hormonalna terapia zastępcza (HTZ).

Łagodzi ona lub nawet całkowicie znosi dolegliwości tego okresu, poprawia jakość życia i przywraca chęć do aktywnego działania. W wyniku stosowania HTZ skóra staje się bardziej napięta, wygląda zdrowiej i młodziej. Włosy odzyskują swoją puszystość i połysk.

Badania naukowe dowiodły, że kobiety, które stosują HTZ rzadziej mają zwał serca oraz udar mózgu. Kobiety przyjmujące preparaty hormonalne zapadają na raka jajnika, macicy oraz jelita grubego znacznie rzadziej, niż nie stosujące tych środków. Wszystko pięknie i zdrowo.

Pozostaje tylko zachęcać do stosowania HTZ. Czy aby na pewno? Jakie są ciemne strony HTZ? Rzadko kiedy człowiek stworzy coś tak fantastycznego, aby miało tylko pozytywne cechy.

HTZ nie można stosować u kobiet z:

  • ciężkim zaburzeniem czynności wątroby,
  • guzem wątroby,
  • czynnym procesem zakrzepowo-zatorowym,
  • niedokrwistością sierpowatokrwinkową,
  • hormonalnie zależnym guzem sutka lub narządu rodnego,
  • cukrzycą, 
  • endometriozą,
  • mastopatią.

Działanie leków hormonalnych może być osłabione podczas stosowania leków przeciwpadaczkowych i środków uspokajających. Inne ciemne strony HTZ to możliwość wystąpienia działań niepożądanych.

Należą do nich nudności, bóle głowy, wymioty, uczucie napięcia sutków, bóle brzucha, a także przejściowy przyrost masy ciała (występujący w pierwszych trzech cyklach). Jest on przeważnie spowodowany zatrzymywaniem wody.

Sporadycznie występują reakcje alergiczne (pokrzywka, świąd i rumień guzowaty). Bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się poważne dolegliwości:

  • bóle i obrzęki kończyn,
  • kłujące bóle podczas oddychania,
  • bóle w klatce piersiowej,
  • migrenowe bóle głowy występujące po raz pierwszy,
  • zaburzenia równowagi,
  • znaczny wzrost ciśnienia tętniczego.

Oto teraz każdy ma mętlik w głowie. Cudowna na początku terapia HTZ okazała się mniej cudowną. Co robić? Przyjmować leki hormonalne i czekać na skutki uboczne? A może nie stosować HTZ tylko cierpieć z powodu np. uczucia rozdrażnienia, braku chęci do działania oraz zlewnych potów? Osobiście radzę nie stosować HTZ tylko dlatego, że lekarz zachęca do przyjmowania leków hormonalnych.

Dla wielu kobiet objawy menopauzy nie są tak uciążliwe. Kobiety są w stanie zaprzyjaźnić się z niektórymi dolegliwościami. Wówczas nie warto poddawać się presji otoczenia. Można zastosować domowe sposoby łagodzenia dolegliwości. Nie pozwólmy wypisać sobie recepty np. na Klimonorm bez badań i dokładnego lekarskiego wywiadu.

Ma on na celu wykluczenie schorzeń, które są bezwzględnym przeciwwskazaniem do HTZ. Kobiety, u których objawy menopauzy są uciążliwe, a nie występują u nich bezwzględne przeciwwskazania do HTZ, według mnie mogą skorzystać z hormonalnej terapii. To zasada wyboru jednego z dwojga złego. Decyzja należy do pań. Każda najlepiej wie czy wybierze ryzyko wystąpienia bólu głowy, nudności itd.

czy uciążliwe uderzenia gorąca, dyskomfort, rozdrażnienie i depresję.  

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Hormonalna terapia zastępcza – za i przeciw

O hormonalną terapię zastępczą lekarze toczą batalie od lat. Jedni uważają, że chroni przed degradacyjnymi schorzeniami starości, inni, że jej stosowanie jest dla zdrowia zbyt dużym ryzykiem.

Według najnowszych badań kluczem do bezpiecznej HTZ jest wybór preparatu w najmniejszej skutecznej dawce, rozpoczęcie terapii w krótkim czasie po ostatniej miesiączce i prowadzenie jej przez możliwie najkrótszy czas. Zaleca się tylko 5 lat brania hormonów, w okresie gdy są one najbardziej potrzebne.

Po tym czasie objawy menopauzy stopniowo same ustępują. Jakie są plusy i minusy hormonalnej terapii zastępczej dowiesz się poniżej.

HTZ zaleca się kobietom zdrowym w momencie pojawienia się menopauzy. Wtedy ich organizm jest jeszcze przystosowany do obecności hormonów.

Jedną z uciążliwszych dolegliwości okresu przejściowego są uderzenia gorąca i poty. W regulowaniu temperatury organizmu pomagają skurcze i rozkurcze tętnic.

Gdy poziom estrogenów spada, przekłada się to na zmniejszenie kurczliwość ścian tętnic i ich sztywnienie.

Zażywanie hormonów przez pierwsze lata po menopauzie działa na naczynia krwionośne ochronnie, gdyż dłużej utrzymują one elastyczność i uderzenia gorąca się nie pojawiają.

HTZ wpływa też korzystnie na układ kostny i zapobiega osteoporozie.

Jest to szczególnie ważne u osób, w których rodzinie występowała ta choroba, ponieważ zwykle skłonność do szybkiej utraty masy kostnej jest dziedziczna.

Nawet niewielkie dawki estrogenu zapewniają ochronę kości. Dlatego każda kobieta o wątłej budowie ciała i delikatnych kościach pomyśleć powinna o hormonalnej terapii zastępczej.

Charakterystyczną cechą tycia menopauzalnego jest odkładanie się tłuszczu między narządami jamy brzusznej, tj. powiększanie się brzucha. Za ten rodzaj otyłości odpowiedzialne są androgeny, męskie hormony, które zaczynają dominować w organizmie, gdy brakuje żeńskich.

Spadek poziomu estrogenów prowadzi do wzmożenia apetytu na jedzenie i zwiększa odkładanie w organizmie tłuszczu. Nawet jeżeli kobiecie uda się zachować rozsądną dietę, to w okresie menopauzy proces gromadzenia tłuszczu i tak się nasili.

HTZ odwraca niekorzystne procesy przemiany materii – i to w szybkim tempie.

Aż 90 proc. pań około 50. roku życia zaczyna narzekać na zaburzenia nastroju. Zwykle są to kłopoty „małego kalibru”, jednak nawet niezbyt silne stany depresyjne, drażliwość i trudności w skupieniu uwagi potrafią znacznie uprzykrzyć życie.

Ponieważ dolegliwości emocjonalne spowodowane są niedoborem estrogenów, chwiejne nastroje skutecznie wyrówna HTZ. Ma też ona znaczenie dla zachowania sprawności umysłowej.

Hormony te pobudzają również komunikację między poszczególnymi komórkami nerwowymi i chronią je przed szkodliwymi białkami produkowanymi w chorobie Alzheimera.

Wyniki badań wskazują, że estrogeny odgrywają dużą rolę w powstrzymywaniu degradacji mózgu. HTZ jest więc znakomitym środkiem profilaktycznym zwłaszcza dla tych kobiet, których rodzice zapadli na chorobę Alzheimera.

Dorosłe dzieci takich rodziców są bowiem obciążone podwyższonym jej ryzykiem.

Dlaczego HTZ zaleca się tylko przy dobrym ogólnym stanie zdrowia? Ponieważ typowe schorzenia cywilizacyjne jak otyłość, miażdżyca i cukrzyca, a także palenie papierosów wywołują zniszczenia w naczyniach krwionośnych. Uszkodzonych naczyń hormony już nie ochraniają, a wręcz bardziej je nadwerężają. W połączeniu z HTZ nie w pełni wydolne naczynia wywołać mogą powikłania zakrzepowo-zatorowe, zawał serca lub udar mózgu.

Ryzyko istnieje także u kobiet rozpoczynających późno HTZ, np. 10 lat po menopauzie. Ściany ich naczyń krwionośnych są na skutek długotrwałego braku estrogenów bardzo osłabione i podanie hormonów może zadziałać na układ krążenia zbyt agresywnie.

You might be interested:  Krew z penisa – jakie są przyczyny, co to znaczy, czy to choroba?

Po wielu latach stosowania HTZ nasila też ryzyko raka piersi. Wyniki badań stanu zdrowia kobiet objętych badaniem WHI wskazują, że po terapii hormonalnej ma on zdecydowanie gorszy przebieg i rokowania (zajmuje węzły chłonne).

Jak przywrócić równowagę w gospodarce hormonalnej za pomocą hormonów bioidentycznych oraz właściwej diety na podstawie książki “Zdrowe hormony” dr Marion Gluck i Vicki Edgson

Każdy, o ile uświadomi sobie, że posiada jakiekolwiek hormony, na pewno chciałby, aby były one zdrowe. Aby było ich tyle, ile potrzeba i aby działały dokładnie tak, jak powinny.

Niestety okazuje się, że dla coraz większej liczby ludzi jest to tylko życzenie. Rozregulowany układ hormonalny działa przeciw nam wywołując różne problemy.

Do najczęstszych zaburzeń w układzie hormonalnym należą nieprawidłowości w zakresie hormonów płciowych oraz tarczycy.

W jaki sposób się objawiają, jakie są ich przyczyny oraz sposoby ich naturalnego leczenia wyjaśniają autorki książki „Zdrowe hormony”: dr Marion Gluck i Vicki Edgson.

Dlaczego hormony przejmują kontrolę nad życiem?

„Hormony nas nakręcają. Są chemicznymi posłańcami nieustannie krążącymi w naszym krwiobiegu. To one rządzą naszym życiem, czasami je rujnując. Regulują każdą funkcję ciała, począwszy od budowania mocnych kości, skończywszy na pomaganiu nam w radzeniu sobie ze stresem. Decydują o naszej zdolności do poczęcia i dania nowego życia, a oprócz tego potrafią znacznie więcej.”

To moim zdaniem świetna definicja hormonów i świetny wstęp do rozważań na ich temat.

Ciało kobiety poddawane jest nieustannym wpływom hormonów płciowych: estrogenu, progesteronu oraz testosteronu (tak- kobiety też produkują testosteron). Tyle że na różnych etapach życia są to ich zmienne ilości oraz zmienny stan równowagi.

Jeśli te zmiany mają charakter fizjologiczny, przechodzenie przez kolejne fazy dojrzałości przechodzi bez problemu. Gorzej, gdy występują zaburzenia delikatnego stanu równowagi.

Może to bowiem wywoływać różne problemy: bezpłodność, depresję poporodową, endometriozę, zespół napięcia przedmiesiączkowego czy objawy menopauzy.

Hormonalna terapia zastępcza

Właśnie menopauzie poświęcona jest pierwsza część książki. Na jej przykładzie autorki omawiają historyczną i społeczną rolę kobiety oraz znaczenie menopauzy. Może zaskakiwać, że termin ten został po raz pierwszy użyty w XIX wieku i oznaczał „wiek krytyczny dla kobiet”.

Wcześniej tematem się nie zajmowano, bo kobiety rzadko dożywały 50 roku życia, przez co nie miały szansy doświadczyć skutków menopauzy. Dopiero w latach 50-tych i 60-tych XX wieku kobiety zaczęły głośno mówić o swoich problemach i skarżyć lekarzom na nieprzyjemne objawy.

Ponieważ zazwyczaj skarżyły się na ataki paniki, zaburzenia nastroju, uderzenia gorąca czy migreny, podawano im leki uspokajające lub przeciwdepresyjne. Przy okazji natomiast „radzono, aby (kobieta) znosiła to z uśmiechem, tak jak przed nią robiła to jej matka i babka.(…

) Kobiety przechodziły załamanie nerwowe i tak naprawdę nikt nie pytał, dlaczego tak się dzieje”.

Aż w końcu odkryto, że objawy menopauzy są efektem niedoboru estrogenów. Szybko rozpoczęto jego produkcję na masową skalę i przepisywanie kobietom z nadzieją na „pozostanie w pełni kobiecą, fizycznie i emocjonalnie do końca swoich dni”. Tyle że niedługo potem zaobserwowano wzrost zachorowań na nowotwory szyjki macicy.

Uznano, że rozwiązaniem może być dołączenie do syntetycznego estrogenu równie syntetycznego progesteronu. Okazało się, że i to połączenie może przynieść kobietom więcej szkody niż korzyści.

Skutkowały bowiem zwiększeniem zachorowań na nowotwory piersi czy choroby będące następstwem zakrzepów krwi, jak udary mózgu czy zawały serca.

Nieudany eksperyment- kto zapłacił?

Tak więc trwająca blisko pół wieku kariera hormonalnej terapii zastępczej zakończyła się fiaskiem, a cenę tego nieudanego eksperymentu zapłaciły… kobiety.

Menopauza to niejedyny przykład nieudanych ingerencji w układ hormonalny kobiety.

Autorki podają liczne przykłady takich ingerencji z powodu nieregularnych czy obfitych miesiączek albo zespołu napięcia przedmiesiączkowego.

To na kobietach też zazwyczaj spoczywa odpowiedzialność za antykoncepcję. Dlatego otrzymały pigułki antykoncepcyjne, których stosowanie również nie jest pozbawione działań niepożądanych.

Hormony bioidentyczne- czyli co?

Na szczęście jest inne rozwiązanie kobiecy problemów, dość szczegółowo opisane w książce- hormony bioidentyczne.

Są to takie hormony, które występują w naturze i działają dokładnie tak, jak nasze własne (a nie je naśladują, jak to robią hormony syntetyczne).

Stosuje się je w indywidualnie dobranych dawkach i kompozycjach, przez co leczenie konkretnych zaburzeń pacjentki jest całkowicie spersonalizowane. Do tego, jak dowodzą autorki opierając się na pracach naukowych i własnym, wieloletnim doświadczeniu, są skuteczne i bezpieczne:

„Estrogen, progesteron i testosteron podawane w ilościach fizjologicznych nie dają efektów ubocznych. To właśnie niedobór lub nadmiar jednego z nich lub wszystkich naraz mogą powodować problemy i wywoływać niechciane efekty uboczne.”

W książce autorki prezentują liczne przykłady zastosowań hormonów bioidentycznych.

Wsparcie żywieniowe problemów hormonalnych

Uzupełnienie brakujących hormonów to jednak nie jedyna proponowana terapia. Niemniej ważne jest odpowiednie żywienie zapewniające szereg kluczowych substancji odżywczych, pozbawione składników o działaniu prozapalnym.

Czasami konieczna okazuje się także dodatkowa suplementacja, która również została dość dokładnie w książce opisana. Poprzez opisy działania poszczególnych hormonów, możliwości leczenia hormonami bioidentycznymi oraz dietoterapii, autorki wykazują skuteczności prezentowanych rozwiązań.

A to dzięki ich dużej wiedzy i doświadczeniu w zakresie prezentowanych zagadnień.

Kim są autorki?

Przyszedł czas, żeby przedstawić autorki.
Doktor Marion Gluck jest lekarzem specjalizującym się w chorobach kobiecych, ekspertka i pionierka wykorzystania hormonów bioidentycznych, czym zajmuje się od blisko 30 lat. Jak sama pisze:

„Stałam się znana jako lekarz, który może oduczyć kobiety zażywania hormonów syntetycznych, pomagając im przezwyciężyć złe nastroje połączeniem terapii naturalnych, porad żywieniowych, suplementów, witamin i odpowiedniego stylu życia.(…

) Zaczęłam stosować u pacjentów hormonalne terapie zastępcze, wykorzystując wyłącznie hormony bioidentyczne (estradiol, estriol, progesteron itp), przepisując dokładnie ich dawki i odpowiednie proporcje między nimi, aby były dopasowane indywidualnie do każdego pacjenta.

I zrozumiałam, że to właśnie równowaga hormonów czyni tę wielką różnicę.”

Vicki Edgson z kolei jest znaną w Wielkiej Brytanii naturoterapeutką oraz specjalistką do spraw żywienia z własnymi niepomyślnymi doświadczeniami wynikającymi z ingerowania w układ hormonalny od lat nastoletnich:

„Możesz uważać, że jako osoba zawodowo zajmująca się odżywianiem i naturoterapią, dokładnie wiedziałam, jak radzić sobie z tą sytuacją, ale życie ma niebywały zwyczaj wchodzenia człowiekowi w drogę.”

Od pewnego czasu panie ściśle ze sobą współpracują zajmując się naprawianiem rozregulowanej gospodarki hormonalnej swoich pacjentek (oraz rzadziej- pacjentów). W książce podają liczne opisy przypadków ze swojej praktyki z omówieniem problemu oraz sposobami ich leczenia: zastosowania hormonów bioidentycznych, zmiany sposobu życia, diety oraz wspomagającej suplementacji.

Podsumowanie

Autorki książki „Zdrowe hormony” podejmują mało znany u nas temat hormonów bioidentycznych  i ich zastosowania w leczeniu różnych stanów wynikających z nierównowagi hormonalnej zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Dlatego książka stanowi dobry początek i źródło informacji dla osób, które na własną rękę próbują rozpoznać swój problem hormonalny. Otrzymują też proste rady odnośnie żywienia do wdrożenia od razu.

Trudniej jest z suplementacją i leczeniem hormonami bioidentycznymi, których nie należy podejmować na własną rękę, ponieważ ingerowanie w układ hormonalny wymaga dużego wyczucia. Na szczęście taką wiedzę posiada dietetyk Ewa Burzyńska  i chętnie się nią dzieli (www.ewaburzynska.pl).

Według mnie jest to książka, którą powinna przeczytać każda kobieta niezależnie od okresu życia, na jakim się znajduje. To, co nam wmawiano przez wiele lat, że wszelkie problemy hormonalne są wpisane w naturę kobiety, a jedynym ratunkiem są syntetyczne hormony, nie musi być naszym przeznaczeniem.

“Wiemy z pierwszej ręki, jakie piekło potrafią zgotować hormony- albo widzimy, przez co przechodzą nasze przyjaciółki i chcemy uniknąć podobnego losu. Książka ta opowiada o możliwościach, jakie masz w chwili, gdy zaczynasz doświadczać wzlotów i upadków spowodowanych zmianami hormonalnymi i obserwować, jaki wpływ mają na twoje życie.”

Jeśli spodobała Ci się recenzja i chcesz otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach, zapisz się na newsletter, żeby nie przeoczyć ciekawych informacji na tematy związane ze zdrowiem i odżywianiem:

Jeśli lubisz czytać książki o zdrowiu i odżywianiu (jak ja!), zachęcam Cię do przeczytania moich wcześniejszych recenzji, np.

Marion Gluck i Vicki Edgson, Zdrowe hormony. Jak przejąć kontrolę nad zdrowiem dzięki bioidentycznym hormonom i żywieniu, przeł. Agnieszka Rolka- Piotrowska, Białystok, Wydawnictwo Vital, 2019, ISBN 978-83-8168-307-4.

You might be interested:  Most porcelanowy – wskazania, rodzaje, wykonanie, cena, opinie

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Vital. Można ją kupić na stronie wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl oraz w niektórych księgarniach.

Jak długo stosować HTZ? Skutki przerwania terapii HTZ

Jak długo stosować HTZ? Kiedy wdrożyć HTZ? W jakim wieku odstawić preparaty HTZ? Jakie są skutki uboczne odstawienia HTZ?

Jak długo można stosować HTZ? Kiedy najlepiej jest wdrożyć hormonalną terapię zastępczą? W jakim wieku należy rozpocząć stopniowe odchodzenie od preparatów HTZ? Jakie są skutki uboczne odstawienia HTZ?

Kiedy stosuje się HTZ?

HTZ, czyli hormonalną terapię zastępczą, stosuje się w celu łagodzenia objawów somatycznych i psychoemocjonalnych menopauzy, takich jak:

  • napady gorąca, duszności, silna potliwość;
  • drażliwość, nastroje sinusoidalne ze wskazaniem na stany depresyjne;
  • przebieranie na wadze, zmiana wyglądu ciała;
  • suchość śluzówek (zwłaszcza w pochwie);
  • łatwość zapadania na infekcje intymne.

Powyższe symptomy mają związek ze zmianami hormonalnymi, do których dochodzi w wyniku wygaszenia funkcji rozrodczych jajników. Po wystąpieniu ostatniej miesiączki, w organizmie kobiety spada poziom 17b-estradiolu, testosteronu, androstendionu i dehydroepiandrostendionu, rośnie za to stężenie folikulotropiny.

Początek tego procesu zazwyczaj ma miejsce około 50 urodzin. Ponieważ przeciętna długość życia kobiety w Polsce sięga już 80 lat, oznacza to, że tak zwany okres pomenopauzalny trwa statystycznie aż 30 lat.

Wspomniane wyżej objawy występować mogą przez cały ten czas.

Istotne zatem staje się pytanie, czy plastry HTZ i inne tego typu preparaty można i należy przyjmować przez kilkadziesiąt lat?

Jak długo stosować HTZ?

Jak długo stosować HTZ? W świetle aktualnej wiedzy naukowej, generalne zasady są następujące:

  • HTZ – jeśli istnieją przesłanki do jej stosowania – należy wdrożyć tuż po wystąpieniu menopauzy, a nawet wcześniej, w obliczu objawów ją zapowiadających. Nie należy tego robić później, niż 10 lat od momentu ostatniej miesiączki. Trzymanie się tej zasady zmniejsza ryzyko raka piersi, zawału serca i zakrzepicy;
  • hormonalną terapię zastępczą należy stosować możliwie najkrócej, jak tylko się da. Ryzyko wystąpienia niepożądanych powikłań jest związane z czasem przyjmowania preparatów HTZ. Badania naukowe nie przynoszą w tym względzie jednoznacznych ustaleń, ale przykładowo z opracowania Collaborative Group on Hormonal Factors in Breast Cancer  wynika, że o ile ryzyko zachorowania na raka sutka nie rośnie w sposób zauważalny w ciągu pierwszych 5 lat stosowania HTZ, o tyle w przypadku terapii dłuższej zaczyna się ono istotnie zwiększać;
  • wbrew utartym wcześniej poglądom, na pewno HTZ nie należy stosować do końca życia, jeśli miałoby ono trwać 70, 80, czy 90 lat. Obecnie uważa się, że rozsądną cezurą wiekową jest granica 60 lat, po przekroczeniu której od terapii należy stopniowo odchodzić, niezależnie od tego, przez ile lat była stosowana.

Skutki uboczne HTZ

Rak sutka to tylko jeden z wielu możliwych skutków ubocznych HTZ, aczkolwiek należy mieć na uwadze, że naukowcy wciąż w tej materii poruszają się po omacku, a kolejne badania nie przynoszą jednoznacznych rozstrzygnięć.

W ten sposób preparaty HTZ na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza postrzegane były zarówno w kategoriach ewentualnych leków kardiologicznych, zmniejszających ryzyko zakrzepicy, udaru i zawału, jak też niebezpiecznych substancji, które ryzyko to zwiększają.

Podobnie niejednoznaczne są ustalenia dotyczące wpływu HTZ na inne (poza rakiem sutka) choroby onkologiczne, w tym nowotwory szyjki macicy. Wszystko to sprawia, że pytanie jak długo można stosować HTZ oraz formułowana nań odpowiedź (jak najkrócej), nabiera szczególnego znaczenia. Na marginesie dodać można, że oprócz czasu, ważne w tym kontekście są jeszcze cztery kwestie:

  • objawy – HTZ stosujemy wyłącznie wtedy, kiedy znajduje to uzasadnienie medyczne, to jest wobec relatywnie dużej uciążliwości objawów;
  • dawkowanie – HTZ należy stosować w możliwie najniższych skutecznych dawkach;
  • skład – jeśli jest taka możliwość, należ wybierać te preparaty HTZ, które zawierają wyłącznie estrogeny, omijać zaś leki łączące w sobie estrogeny i progestagen;
  • forma – za najbezpieczniejszą formę terapii uznaje się dziś plastry HTZ. Ich bezpieczeństwo oceniane jest wyżej, niż preparatów przyjmowanych doustnie.

Jak długo stosować HTZ po usunięciu macicy i jajników

Zdarza się, że wygaszenie funkcji rozrodczych następuje gwałtownie, z dnia na dzień, przed nadejściem menopauzy. Tak dzieje się miedzy innymi w wyniku określonych operacji ginekologicznych, których efektem jest usunięcie całości lub części wewnętrznych narządów płciowych.

Objawy mogą być wówczas bardzo gwałtowne i w sposób istotny obniżające komfort życia. W takich sytuacjach hormonalna terapia zastępcza może zostać wdrożona u kobiet znacznie młodszych, niż 50 lat.

Czy w takich przypadkach HTZ może być utrzymywana do 60 roku życia, a nawet dłużej? Jak długo stosować HTZ po usunięciu macicy i jajników u kobiet trzydziesto- czy czterdziestoletnich?

Także i w tym przypadku uważa się, że bezpieczny okres wynosi 5 lat (maksymalnie około 10), dłuższe zaś utrzymywanie terapii może zwiększać ryzyko zachorowań na dolegliwości kardiologiczne oraz onkologiczne.

Skutki przerwania HTZ

Wiele kobiet niepokoi się, jakie będą skutki przerwania HTZ, gdy nadejdzie właściwy ku temu moment. Efekty zakończenia terapii są silnie zróżnicowane osobniczo, warto jednak pamiętać, że:

  • zaprzestanie przyjmowania preparatów HTZ może spowodować nawrót przykrych objawów menopauzy, choć zapewne po kilku latach będą one znacznie łagodniejsze, niż tuż po zakończeniu miesiączkowania;
  • im gwałtowniejsze będzie odstawienie HTZ, tym większy szok może przeżyć organizm i tym silniejsze będą skutki. Dlatego z plastrów lub tabletek należy rezygnować w sposób stopniowy;
  • decyzję o zakończeniu HTZ zawsze należy skonsultować z lekarzem, specjalista powinien też na bieżąco kontrolować proces odchodzenia od terapii;
  • pozytywnym skutkiem przerwania HTZ jest spadek związanego z terapią ryzyka zachorowania na raka sutka i inne z wymienianych wyżej schorzeń.

Czytaj też:

HTZ – pomaga czy szkodzi?

Wbrew pozorom, nasi przodkowie nie dożywali sędziwego wieku. Wielu z nich umierało, mając 40 lat. Dziś pięćdziesięciolatkowie uchodzą za ludzi w sile wieku. Czy HTZ rzeczywiście szkodzi kobietom?

Panie, które zbliżają się do pięćdziesiątki, są aktywne zawodowo i towarzysko. Po odchowaniu dzieci mogą rozwijać swoje zainteresowania.

Niestety, menopauzie często towarzyszą dolegliwości, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Za powstały dyskomfort odpowiadają zaburzenia hormonalne.

W miarę upływu czasu wygasa czynność jajników, czyli narządów rozrodczych odpowiedzialnych za syntezę estrogenów i gestagenów.

Objawy menopauzy

Niedobór estrogenów przyczynia się do wystąpienia dokuczliwych dolegliwości tj. uderzenia gorąca, ogólne rozdrażnienie, nadpotliwość czy suchość pochwy. W zależności od indywidualnych predyspozycji różnią się one nasileniem i częstością występowania. U niektórych pań uderzenia gorąca przybierają łagodną postać, podczas gdy ich koleżanki odczuwają ogromny dyskomfort.

Hormonalna terapia zastępcza – zalety

W związku z tym, iż dolegliwości, które towarzyszą menopauzie, znacząco obniżają komfort życia, warto przyjrzeć się HTZ. Początkowo hormonalna terapia zastępcza cieszyła się ogromną popularnością.

Niestety, kilka lat później świat obiegła informacja, że stosując HTZ, przyczyniamy się do powstania zmian nowotworowych w obrębie piersi.

Czy specyfiki, stosowane w ramach kuracji, rzeczywiście stanowią zagrożenia dla zdrowia?

HTZ – przeciwwskazania

Lekarze uważają, że hormonalna terapia zastępcza jest bezpieczna pod warunkiem, że przestrzegamy kilku zasad. Z dobrodziejstw HTZ nie powinny korzystać kobiety, które zmagają się z:

  • ciężkim zaburzeniem czynności wątroby
  • guzem wątrobowym
  • czynnym procesem zakrzepowo-zatorowym
  • niedokrwistością sierpowatokrwinkową
  • hormonalnie zależnym guzem sutka lub narządu rodnego
  • cukrzycą
  • endometriozą
  • mastopatią.

Irmina

Wbrew pozorom, nasi przodkowie nie dożywali sędziwego wieku. Wielu z nich umierało, mając 40 lat. Dziś pięćdziesięciolatkowie uchodzą za ludzi w sile wieku. Czy HTZ rzeczywiście szkodzi kobietom?

Niektóre leki osłabiają działanie środków, stosowanych w ramach HTZ. Panie, które zmagają się z padaczką, depresją i nerwicą, przyjmują medykamenty, które obniżają aktywność estrogenów.

HTZ – skutki uboczne

Panie, które decydują się na rozpoczęcie hormonalnej terapii zastępczej, powinny wziąć pod uwagę skutki uboczne. Wprawdzie nie każda z nich będzie zmagała się z nudnościami, napięciem sutków czy bólem brzucha, ale leki należy stosować rozważnie.

HTZ a rak piersi

Lekarze uważają, iż kobiety, których krewne zmagały się z rakiem sutka, nie powinny stosować hormonalnej terapii zastępczej. Panie, u których podczas wywiadu nie stwierdzono przeciwwskazań, mogą korzystać z dobrodziejstw HTZ. W ich przypadku ryzyko wystąpienia raka piersi wzrasta w przypadku otyłości i przyjmowania leków przez okres dłuższy niż 5 lat.

You might be interested:  Hipertermia – przyczyny, objawy, leczenie, pierwsza pomoc

Choć HTZ łagodzi objawy menopauzy, przyjmowane środki nie są neutralne dla naszego organizmu. Warto rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”, zanim rozpoczniemy kurację.

Irmina

Powiązane artykuły

Hormonalna terapia zastępcza – mity i fakty. Ginekolog, endokrynolog i kardiolog o htz

Rozmowa z: dr n. med. Danutą Zalewską-Rydzkowską – endokrynologiem ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy, dr Julitą Kowalską-Palacz – ginekologiem- położnikiem z Bydgoszczy i dr. n. med. Gwidonem Polakiem – kardiologiem ze Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy.

Na temat Hormonalnej Terapii Zastępczej narosło wiele mitów. Publikuje się wyniki badań często sprzecznych z sobą. Postanowiliśmy zapytać o zdanie na temat HTZ lekarzy specjalistów: endokrynologii, ginekologii i kardiologii.

Endokrynolog, internista – dr Danuta Zalewska-Rydzkowska:

– Przyjmuje się, że 1/3 życia kobiety przypada na okres pomenopauzalny i jest to czas, kiedy jest ona bardzo aktywna zawodowo. A więc nie jest to problem błahy, jeśli kobieta czuje się bardzo źle, a musi podejmować ważne życiowo i zawodowo decyzje.

Hormonalną terapię zastępczą należy rozpatrywać bardzo indywidualnie. Pogląd, że coś jest dobre dla wszystkich, kryje w sobie bardzo dużo zagrożeń.

Po okresie wielkiego zachwytu tym leczeniem przyszedł okres negacji, kiedy autorytety medyczne wręcz potępiły HTZ.

Proponuje się hormonalną terapię zastępczą kobiecie, u której są wskazania do tego typu leczenia przy braku przeciwwskazań. Jeżeli pacjentka ma aktywną chorobę zakrzepowo-zatorową, ostrą chorobę wątroby, nawroty raka sutka i błony śluzowej macicy, to absolutnie nie możemy stosować hormonów, bo istnieje nawet zagrożenie życia.

Do przeciwwskazań względnych należą niejasne krwawienia z macicy, niezdiagnozowane guzki w piersiach, rak sutka i błony śluzowej macicy w wywiadzie oraz rodzinne występowanie zakrzepicy i raka sutka. Są różne drogi podania. Najbardziej popularna jest droga doustna, czyli tabletki. Ale jest też droga podania przezskórna: plastry, żele, kremy.

Są też implanty, wkładki domaciczne, pierścienie.

Wybór jest zatem bardzo duży i należałoby go zindywidualizować. Bezpieczeństwo tej terapii wiąże się z dawką i z chemicznym składnikiem, który wchodzi w skład danego leku.

Aktualnie panuje pogląd, że należy dać możliwie jak najniższą dawkę skuteczną. Bezpieczeństwo łączy się też z drogą podania.

Stosując tabletki, nie można pominąć wątroby, a podając hormony przez skórę omija się ten niekiedy niekorzystny efekt. Ważny jest też czas terapii.

Przyjmuje się, że nie powinien on być dłuższy niż 5 lat. My, endokrynolodzy, proponujemy pacjentkom badania dodatkowe, w tym hormonalne. Chodzi głównie o wykluczenie patologii przysadki jako przyczyny zaburzeń miesiączkowania.

Badamy też masę ciała, ciśnienie tętnicze i stężenie glukozy we krwi. Jeżeli jest taka potrzeba, badamy też trójglicerydy oraz Alat, czyli enzym wydolności komórki wątroby. Niekiedy kobieta ma przeprowadzane także badanie densytometryczne gęstości kości.

Jednak zawsze, podkreślam to, zawsze kobieta jest konsultowana ginekologicznie.

Są preparaty bez recepty zawierające substancje zwane fitoestrogenami, które teoretycznie mogą działać jak estrogeny.

Jednak brak jest dobrych badań o prawidłowej konstrukcji naukowej, które dałyby w sposób jednoznaczny odpowiedź, czy stosować je czy nie, komu i w jakiej dawce.

Mogą sięgnąć po fitoestrogeny panie, które mają zakaz stosowania hormonów, panie, które nie akceptują klasycznej HTZ oraz kobiety w okresie okołomenopauzalnym z zaburzeniami snu, nadmiernym poceniem, napadowym kołataniem serca.

Jest to jedna z alternatywnych metod leczenia menopauzy. Pierwszą proponowaną jest dieta bogata w wapń i magnez oraz suplementacja witamin. Zalecaną witaminą młodości jest witamina E. Druga metoda to psychologia i praktyki duchowe. Kolejna grupa to ćwiczenia fizyczne, a więc także zapobieganie osteoporozie.

Ginekolog-położnik – dr Julita Kowalska-Palacz:

– Podawanie hormonów bez jakichkolwiek badań jest niedopuszczalne.

Pacjentka decydując się na tę terapię musi być do tego przygotowana i ja jako lekarz , a ona jako pacjent musi być całkowicie przekonana, że nie grożą jej żadne powikłania.

Podstawowe badania to: mammografia, badania wydolności wątroby i krzepnięcia. Wielu ginekologów, szczególnie w pismach kobiecych wypowiada się na temat konieczności badań hormonalnych.

Uważam, że badania poziomu hormonów w wieku okołomenopauzalnym czy w okresie oczywistego przekwitania właściwie mija się z celem, bo to jest wyważanie otwartych drzwi.

Jeżeli wiemy, ile kobieta ma lat, że już nie miesiączkuje albo to miesiączkowanie jest nieregularne, to znaczy, że jej hormony są kiepskie.

I potwierdzanie tylko tego, że poziom hormonów jest nieprawidłowy, nie jest konieczne.

Uważam, że najlepsze środki hormonalne to takie, które pomagają pacjentce. Kobietom, które mają wysoki poziom trójglicerydów bądź cholesterolu, lepiej podawać środki przezskórne.

A jeżeli nie ma takich przeciwwskazań, bezpiecznie możemy podawać środki doustne w postaci tabletek.

Na podstawie badań przeprowadzanych na świecie bezpiecznym czasem podawania hormonów jest okres do 10 lat, chociaż Amerykanie stosują HTZ również u 80-letnich kobiet.

Czy HTZ wywołuje raka piersi? Tu zdania naukowców są podzielone. Jeżeli chcemy podać kobiecie hormony, to musimy mieć pewność, że jej piersi są zdrowe i nie ma sygnałów, które świadczyłyby o tym, że w przyszłości nowotwór może się rozwinąć.

Natomiast HTZ nie wywołuje raka piersi, bo przecież są to estrogeny, czyli hormony kobiece. Gdybyśmy tak sądzili, to każda kobieta musiałaby mieć raka piersi, bo przecież w swoim życiu od okresu pokwitania ma te hormony na różnym poziomie.

Ja nigdy nie namawiam wątpiących kobiet do HTZ. Mogą one stosować preparaty sojowe czy homeopatyczne, które niekiedy łagodzą dolegliwości związane z menopauzą. Z pewnością te środki nie zaszkodzą, chociaż ja jestem za odpowiednio dobranymi hormonami.

Hormonalna terapia zastępcza to nie jest eliksir młodości. Na pewno hormony łagodzą objawy menopauzy i poprawiają jakość życia, opóźniając procesy starzenia, np. osteoporozę, wiotkość skóry.

Ale jeżeli kobieta z różnych powodów nie chce stosować hormonalnej terapii zastępczej, lekarz nie powinien jej do tego na siłę namawiać.

Kardiolog – dr n. med. Gwidon Polak:

– Wokół hormonalnej terapii zastępczej i jej wpływu na układ krążenia narosło wiele nieporozumień. W latach 90. panowała opinia pozytywna. Uważano, że HTZ zapobiega czy spowalnia rozwój chorób układu krążenia u kobiet, zwłaszcza choroby niedokrwiennej serca.

Ten pogląd zmienił się radykalnie na przełomie wieku, kiedy opublikowano 2 duże badania kliniczne wpływu HTZ na profilaktykę zawałów serca i udarów mózgu. Te badania obejmowały wiele tysięcy kobiet i wykazały, że HTZ zwiększa ryzyko powikłań zatorowo-zakrzepowych, udaru mózgu oraz zawału serca .

Z tego powodu doszło do wyklęcia HTZ i ten pogląd niesłusznie utrzymuje się do dziś.

Okazuje się, że badania były źle skonstruowane. Po pierwsze, włączono do badania kobiety ze średnią wieku 63 i 67 lat, tak więc kobiety w wielu przypadkach kilkanaście lat po menopauzie. Drugim zarzutem było zastosowanie estrogenów skoniungowanych końskich, a nie estrogenów naturalnych.

Wreszcie trzeci zarzut, to podawanie ich doustnie, a nie w postaci przezskórnej.

Tamten schemat badania nijak nie ma się do współczesnej hormonalnej terapii zastępczej, która, po pierwsze, jest terapią przezskórną, po drugie, stosuje się estrogeny wyłącznie naturalne, po trzecie – co najważniejsze – włącza się je kobietom bezpośrednio po menopauzie.

W roku 2007 ten sam zespół autorów, który w roku 2002 wykazał, że HTZ szkodzi, przeanalizował powtórnie wcześniejsze badania i wykazał, że odpowiednio wcześnie po menopauzie zastosowana terapia zmniejsza ryzyko zawału serca i udaru mózgu.

A zatem HTZ chroni serce, o ile jest stosowana prawidłowo, czyli rozpoczęta wcześnie, gdy pojawiają się objawy menopauzy, gdy podawane są hormony naturalne, w postaci plastrów przez skórę.

Należy unikać podawania estrogenów doustnie w postaci tabletek, bo przechodząc przez wątrobę wpływają na syntezę wielu białek, mogą podwyższać ciśnienie krwi i poziom trójglicerydów.

Kardiolodzy sugerują stosowanie hormonalnej terapii zastępczej (oczywiście przy braku przeciwwskazań!), ale to ginekolog decyduje, czy konieczne jest wcześniejsze badanie poziomu hormonów.

Według badań klinicznych HTZ należy stosować minimum od 3 do 5 lat. Czy terapię należy wydłużać – jest to sprawa do dyskusji. Jednak pacjentka powinna znajdować się przez cały czas terapii pod opieką lekarza specjalisty.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *